HFM

artykulylista3

 

DragonForce - Reaching Into Infinity

cd012018 001

earMusic 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

DragonForce przez większą część swojej kariery wzbudzał skrajne emocje. Ich przerysowany power metal, bazujący praktycznie w całości na popisach gitarowych, przysporzył im rzeszy fanów i tyleż samo przeciwników. Zespół od kilku lat wycofuje się ze swej niszy na rzecz bardziej stonowanej klasyki gatunku. Jego najnowsze wydawnictwo kontynuuje tę tendencję. „Reaching Into Infinity” to porcja chwytliwego i solidnego power metalu. Wśród utworów charakterystycznych dla gatunku twórcy przemycili kilka interesujących eksperymentów z thrash, a nawet death metalem. Umiejętności muzyków nie wyparowały, ale popisy nie przesłaniają już treści utworów. Jedyny problem polega na tym, że scena, na której grupa się pojawia, jest dość zatłoczona. I choć wcześniejsze dokonania DragonForce odpychały część odbiorców, to jednak plasowały zespół we własnej, odrębnej kategorii. Na „Reaching Into Infinity” muzycy, naprawiając to, na co narzekali malkontenci, w pewien sposób pozbawili się wyjątkowości. Stonowanie kompozycji i trzymanie gitarowych solówek na wodzy mogą sprawić, że muzyka DragonForce przypadnie do gustu szerszej publiczności. Z drugiej strony, prawdopodobnie nie zachwyci starszych wielbicieli. Nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia z jedną z lepszych płyt w tym gatunku od dłuższego czasu.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 01/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Alice Cooper - Paranormal

cd012018 009

earMusic 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Nie wszystkie gwiazdy rocka umieją się starzeć z godnością. Wielu muzyków odeszło w niepamięć, ponieważ nie potrafili już zaoferować nic odkrywczego. Wydawało się, że do tej grupy zalicza się także Alice Cooper, jednak „Paranormal” udowadnia, że akurat on ma jeszcze coś do powiedzenia. Próżno szukać tu kolejnego „Poison” czy „No More Mr. Nice Guy”. Nie znajdziemy także przełomowych pomysłów. Jednak album broni się kilkoma ciekawymi zagrywkami gitarowymi, unikalną atmosferą, wpadającymi w ucho motywami oraz produkcją odwołującą się do przeszłości, lecz nie straszącą garażową jakością. Nie ma w tym większej filozofii, jest natomiast przyzwoity hard rock. Część kompozycji wydaje się nieszczególnie trafiona. Niektóre nieco się ciągną, czasem przynudzają melorecytacją, lecz wpadek jest na tyle niewiele, a prostej przyjemności ze słuchania na tyle dużo, że całość składa się na bardzo miłe doświadczenie. „Paranormal” to zdecydowanie nie materiał na płytę roku. Trudno też powiedzieć, że to klasyk, którego wszyscy powinni posłuchać. Jest to jednak zdecydowanie jedna z lepszych propozycji dla każdego, kto ma ochotę spędzić przyjemny wieczór z klasycznym rockiem.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 01/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Nagroda roku - Płyty roku 2017 - pop/rock

5865012018 001Nagroda roku - Płyty roku 2017 - pop/rock

 

Quiet Riot - Road Rage

cd122017 014

Frontiers 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Wiele starszych zespołów ma problem z odnalezieniem się na scenie, gdy minie ich pięć minut. Przeważnie otrzymujemy przewidywalne albumy, które jednak cieszą wiernych fanów zespołu. W tym wypadku jest znacznie gorzej. „Road Rage” to zwykła próba wyciągnięcia pieniędzy z kieszeni niezorientowanych słuchaczy. W tym momencie Quiet Riot to tylko naklejka na albumie. Z klasycznego składu zespołu pozostał jedynie perkusista Frankie Banali, którego gra nigdy nie była centralnym punktem kompozycji. Nie znajdziemy tu niczego, co zagwarantowało sukces „Metal Health”. Brakuje gitarowych solówek, chwytliwych wokali czy porywających kompozycji. Najbardziej zaś załamuje samo wykonanie. Nowemu wokaliście Seannowi Nicolsowi nie wystarcza skali, a co gorsza – stara się nas przekonać, że wcale tak nie jest, co skutkuje wieloma, bolesnymi dla wszystkich, górami. Realizacja również woła o pomstę do nieba. Całość brzmi płytko, a niskie rejestry zostały wyciągnięte, pomimo braku jakiejkolwiek ciekawej treści w partiach gitary basowej. Brzmienie perkusji zaś przypomina tani automat. Mamy tu do czynienia ze średnim hard rockiem w okropnej oprawie, który próbuje zwabić słuchaczy nazwą zespołu. Omijajcie szerokim łukiem.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

He Is Legend - few

cd122017 010

Spinefarm 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Radiowy rock stracił obecnie pazur, starając się trafić do jak najszerszego grona odbiorców. Klasycy gatunku odgrzewają stare kotlety, próbując zadowolić wiernych fanów. Wszyscy głodni ciekawego, współczesnego hard rocka stają więc przed nie lada wyzwaniem, chcąc znaleźć coś dla siebie. Na szczęście, z pomocą przybywa im zespół He Is Legend. Łączenie rocka z metalcorem nie jest niczym nowym, ale trudno znaleźć kogoś, kto robi to umiejętniej niż ci muzycy. Na „few” usłyszymy osobliwą mieszankę wszystkiego, co najlepsze w obu gatunkach. Nisko strojone gitary dodają charakteru melodyjnym riffom, a grupowe, na wpół wykrzyczane wokale świetnie równoważą chwytliwe motywy refrenów i wnoszą do całości fantastyczną energię. Kompozycje zaskakują zmianami nastrojów. Muzyka często usypia naszą czujność delikatnymi motywami, które niepostrzeżenie wciągają słuchacza prosto w wir akcji. Takie płyty nie zdarzają się często. Słychać, że twórcy realizują tu swoją oryginalną, dopracowaną w każdym szczególe wizję. „few” ma niepowtarzalny, pełen kontrastów charakter, dzięki któremu na długo zapada w pamięć.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Natalia Moskal - Songs of Myself

cd122017 003

Fame Art 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Pierwszy album wokalistki, autorki tekstów i tłumaczki literatury Natalii Moskal wypełniają przebojowe utwory, nasycone elektronicznymi brzmieniami z lat 80. i 90. Oprócz syntezatorów pojawiają się instrumenty dęte, perkusja, gitara, bas oraz smyczki. Mimo że piosenki nie wybiegają poza konwencję nowoczesnego melodyjnego popu, odnajdziemy w nich uniwersalne treści. Nawiązanie do elektronicznej estetyki minionych dekad sprawia, że płyty już dziś słucha się jako odpornej na zmiany trendów. Przebojowe utwory, w rodzaju dynamicznego „Better Man”, sąsiadują z industrialnym „Michelle”, opartym na niemal rockowym podkładzie „Lustrem”, funkującym „Another Life” czy ocierającym się o r’n’b „Be Free”. W tekstach Natalia Moskal porusza tematy kobiecych pragnień i marzeń, ale też niezależności i wiary we własne możliwości. Dysponuje młodzieńczym, a jednocześnie silnym głosem, który idealnie koresponduje z elektronicznym instrumentarium. Jeśli istnieje coś takiego jak ambitny electro pop, to „Songs of Myself ” z pewnością na to miano zasługuje. Świetny debiut, doskonała realizacja i perfekcyjna w swej kategorii produkcja.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF