HFM

artykulylista3

 

The Dillinger Escape Plan - Dissociation

cd042017010

Party Smasher 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Zapowiedzi „Dissociation” towarzyszyła także zła nowina – to ostatni album The Dillinger Escape Plan. Końcowy rozdział w dorobku wizjonerów chaotycznego, dysonującego, lecz także niezwykle innowacyjnego metalu musiał być wyjątkowy. Fanów zespołu z pewnością ucieszy wiadomość, że i tym razem mogą się spodziewać zaskoczeń. Zabawa z rytmem i gryzące uszy dysharmonie przeplatają się z delikatnymi elementami jazzowymi, nastrojową elektroniką oraz chwytliwymi refrenami. Huśtawka nastrojów przybiera tu monstrualne rozmiary. Tempo zmienia się przy każdej okazji, a gatunki, do jakich zespół nawiązuje, to metal symfoniczny, dark ambient czy nawet dalekowschodni folk. Mamy do czynienia z mistrzowską umiejętnością operowania kontrastem oraz jednym z najlepszych przykładów zorganizowanego chaosu w muzyce. To genialne szaleństwo z całą pewnością nie przypadnie do gustu wszystkim, lecz wielbiciele bardziej ekstremalnych odmian metalu będą zachwyceni. „Dissociation” to świetne podsumowanie kariery jednego z najbardziej nieszablonowych zespołów w historii gatunku. The Dillinger Escape Plan odchodzą w wielkim stylu, co tylko potęguje poczucie straty.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Devin Townsend - Project Transcendence

cd042017012

InsideOut 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Devin Townsend nie ma zwyczaju trzymać się określonej konwencji dłużej niż przez jeden album. Właśnie dlatego na każde jego wydawnictwo czeka się z zapartym tchem. Tym razem twórca zapuszcza się w rejony klimatycznej progresywy. Wielbiciele pogłosu, przestrzennych brzmień oraz spokojnych melodii będą wniebowzięci, choć na tych elementach zabawa wcale się nie kończy. Na pierwszy rzut oka kompozycje nie wydają się szczególnie złożone, jednak wystarczy przysłuchać się uważniej, by stwierdzić, że kompozytor sporo ukrył za pierwszym planem. Sekcja rytmiczna nigdy nie zadowala się najprostszymi rytmami, a dalsze plany skrywają prawdziwe bogactwo brzmień. Wszystkie kompozycje są na swój sposób wyjątkowe. Gitarowe solówki, rozbudowane zagrywki, potężniejsze akcenty, szaleństwo keyboardu czy chwytliwe motywy sprawiają, że album na pewno szybko się nie znudzi. Przeciwnie, dzięki swojej różnorodności „Transcendence” zyskuje przy każdym odtworzeniu. Warto także zainwestować w edycję zawierającą dysk bonusowy, na którym Townsend pozwolił sobie na bardziej ryzykowne eksperymenty. Najnowsze dzieło Devina bez problemu trafi do fanów jego spokojniejszej, nastrojowej twórczości.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

In Flames - Battles

cd042017009

Nuclear Blast 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Dotychczas nowe albumy In Flames zaliczały regularne wahania jakości. Właśnie dlatego można było oczekiwać, że co drugi będzie co najmniej przyzwoity. Ta reguła pozwalała przypuszczać, że po nadzwyczaj nieciekawym „Siren Charms” zespół wróci do formy. Niestety, tak się nie stało. Wprawdzie początek „Battles” nastraja pozytywnie, lecz już po chwili czar prześwitujących tu i ówdzie solidnych zagrywek gitarowych oraz ciekawych wstawek elektronicznych pryska. Ustępują miejsca przesłodzonym, prymitywnym refrenom oraz schematycznym kompozycjom, jakby napisanym z myślą o emisji w radiu. Album jest swego rodzaju połączeniem obiecujących motywów, które przypominają o dawnej świetności zespołu, z nieprzekonującymi próbami dotarcia do możliwie najszerszego kręgu odbiorców. Znajdziemy tu morze zmarnowanego potencjału, intrygujących zagrywek, które nigdy nie doczekają się rozwinięcia, świetnych solówek, opakowanych z obu stron wokalami, mającymi w sobie zbyt wiele „magii studia”, czy wreszcie solidnych motywów, wbitych na siłę w nijakie, miałkie ballady. In Flames z pewnością nie stracili talentu. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że niespecjalnie wiedzą, co z nim zrobić. A może po prostu nie chce im się wkładać w twórczość pracy, która pozwoliłaby należycie rozwinąć dobre pomysły? n

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Bruno Mars - XXIVK Magic

cd042017014

Atlantic Recording Corporation 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

„XXIVK Magic” to synth-pop z odcieniem R&B. Królowie umarli, niech żyje król! Może to opinia na wyrost, bo zarówno Prince, jak i Michael Jackson mieli na koncie lepsze płyty. Jednak do „XXIVK Magic” trudno zgłosić zastrzeżenia. Szkoda jedynie, że zabrakło na nim prawdziwej orkiestry i popisowej elektrycznej gitary, którą oprawiał swoje piosenki autor „Purple Rain”. Ale przecież to, czy słychać prawdziwe smyczki i perkusję, czy tylko ich syntezatorowe podróbki, nie jest aż tak istotne; większość słuchaczy takich niuansów nie wyłapie. Ważny jest efekt, a ten w przypadku „XXIVK Magic” okazuje się całkiem atrakcyjny. Melodie łatwo wpadają w ucho; aż żal, że jest ich tylko dziewięć. Wokalne interpretacje także są bez zarzutu. Pozytywne wrażenie robią zarówno rytmiczne kawałki, z utworem tytułowym na czele, jak i miłosne ballady, z których wyróżnia się „Versace On The Floor”. Bruno Mars pokazał, że w czasach dominacji monotonnego niekiedy hip- -hopu można porwać słuchaczy chwytliwymi melodiami. Jego nagrania sprawdzą się też do tańca, bo nie brakuje im klubowej energii. Jeżeli ktoś nie wierzy, wystarczy włożyć krążek do odtwarzacza lub wykupić streaming.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

The Rolling Stones - Blue & Lonesome

cd042017007

Promotone B.V. 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Długo się zastanawiałem, czy najwyższa nota dla „Blue & Lonesome” jest uzasadniona. Raz, że repertuar nieautorski; a dwa – ze względu na fakt, że Stonesi mają w dorobku trudne do przebicia albumy, takie jak „Sticky Fingers” czy „Exile On Main Street”. Ale niech tam! Najstarsza i chyba najlepsza, przynajmniej z obecnie aktywnych, rockowa kapela wzięła na warsztat kompozycje bluesowych mistrzów. Tym samym wraca do swoich początków, kiedy wykonywała podobne utwory, zanim jeszcze Jagger i Richards odkryli w sobie talent twórczy. Płyta powstała w ciągu kilku dni i została zarejestrowana głównie na 100 %, czyli bez większych dogrywek i poprawek. Efekt jest rewelacyjny! Jagger pokusił się o dłuższe partie na harmonijce ustnej, przypominając, że świetnie sobie radzi nie tylko w roli wokalisty. Legendą obrosły opowieści o tym, jak Eric Clapton, nagrywający w studiu obok, odwiedził Stonesów, a ci zaprosili go do współpracy. Wydawało się, że po takim szumie wokół sprawy słynny Slowhand będzie obecny w kilku nagraniach, ale słychać go tylko w jednym. Jego gra na „Blue & Lonesome” to bardziej ciekawostka niż poważny wkład w zawartość muzyczną, ale i tak miło posłuchać. Zresztą i bez niego Stonesi z historycznymi bluesami radzą sobie fantastycznie.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Within The Ruins - Halfway Human

cd042017006

E1 Music 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k4
 

Within The Ruins podchodzą do produkcji swoich płyt inaczej niż większość zespołów metalowych. Kiedy wielu twórców stara się uzyskać brzmienie znane z występów na żywo, oni swój charakter zbudowali na efektach gitarowych, nadludzkich umiejętnościach obsługi kill-switcha czy rozmaitych sztuczkach, w rodzaju przerzucania pojedynczych dźwięków między kanałami. Takie podejście wyniosło ich do ścisłej czołówki progresywnego metalcore’u. W „Halfway Human” postanowili jednak nieco spuścić z tonu i urozmaicić swą muzykę na kilka nowych sposobów. Oczywiście, niektóre riffy wciąż przypominają partie keyboardu, jednak tym razem manipulacje dźwiękiem nie stanowią głównej osi kompozycji. W to miejsce wchodzą wirtuozerskie popisy wykonawców. Po raz pierwszy w historii zespołu obok growli słychać czysty śpiew. Choć tego typu wokale nie pojawiają się często i ograniczają się raczej do roli chórków, to przyjemnie urozmaicają brzmienie. Dzięki nim już i tak bogate, niebanalne kompozycje zyskują nowe barwy. Po tę płytę powinni sięgnąć wszyscy, których intryguje fakt, że sposób realizacji jest traktowany na równi z partiami instrumentalnymi. Ale także zwykli fani ciężkiego metalu nie będą zawiedzeni.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 04/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF