HFM

artykulyskrot3

Philips GoGear Muse

16-32 04 2011 PhilipsGoGearMuseWszystko wskazuje na to, że Philips staje się marką coraz bardziej ekskluzywną.

Dostarczony do testu odtwarzacz GoGear Muse postawiony przy większości dostępnych na rynku urządzeń tego typu będzie się prezentował jak Rolls Royce Phantom przy Toyocie Yaris. Metalowa obudowa wygląda na wyjątkowo wytrzymałą i jest przyjemna w dotyku. Muse jest ciężki – to fakt – ale jakoś mi to nie przeszkadzało, a raczej wzmacniało wrażenie solidności wykonania.


Obsługa od początku nie sprawiała najmniejszych problemów. Wyświetlacz szybko reagował na dotyk, a funkcja wyświetlania plików w tabelce okazała się przydatna. Można także wyszukiwać ścieżki klasycznie – folderami. Każdy wariant działa dobrze.
Muse oferuje bogate wyposażenie. Jest jednym z niewielu znanych mi odtwarzaczy przenośnych z wyjściem HDMI (720p). Jeżeli wewnętrzna pamięć przestanie nam wystarczać, będziemy mogli dołożyć kartę microSD. Z danych technicznych wynika, że po całkowitym naładowaniu akumulatora możemy liczyć na 24 godziny ciągłego odtwarzania muzyki lub 5 godzin oglądania filmów. Jeśli się nad tym zastanowić, to wcale nie mało, ale w porównaniu z niektórymi konkurentami (na przykład dużymi Cowonami wytrzymującymi do 100 godzin) Philips zostaje daleko w tyle. Można go za to ładować za pomocą zwykłego gniazda USB, a nie zasilacza wtyczkowego.

Brzmienie
Brzmienie określiłbym jako żywe i naturalne, z lekką tendencją do podkreślania góry pasma. Jest to jeden z odtwarzaczy, w których jakość spokojnie nadąża za ilością, więc delikatna ekspozycja wysokich tonów nie jest problemem. Philips wysterował Beyerdynamiki DT 990 Pro bez zająknięcia, a dla małego urządzenia to nie lada wyczyn.

Konkluzja
Elegancki, dobrze brzmiący sprzęt.

16-32 04 2011 T philipsGoGearMuse

Autor: Tomasz Karasiński
Źródło: HFiM 04/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF