Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Graham Audio LS5/9

graham hfm092014001BBC to klasa sama w sobie, ale także jedna z lepszych rekomendacji, jaką mogą uzyskać zespoły głośnikowe. Jeśli na pudełku znajdziemy te trzy litery, możemy być pewni, że zawartość będzie zdecydowanie nietuzinkowa.

Do znanych firm, takich jak: Spendor, Harbeth, KEF, Rogers, Audiomaster, Chartwell, RAM, Goodmans czy Stirling Broadcast, od lat produkujących głośniki licencjonowane przez BBC, dołączyło ostatnio Graham Audio. Jego LS5/9 stanowi replikę konstrukcji sprzed 30 lat. Jako że nie ma obecnie możliwości zbudowania identycznego głośnika, już choćby z powodu wycofania produkcji przetwornika średnio-niskotonowego, Graham postanowił opracować monitor możliwie najbardziej zbliżony do pierwowzoru.

Grahamy są brytyjskie do szpiku kości – niczym Królowa Matka i Tower Bridge. Już bardziej angielsko-staromodne być nie mogą. Ich wzornictwo może się wydać dyskusyjne, ale dla mnie jest piękne – klasyczne i z duszą. Prosta drewniana skrzynka z naturalnym fornirem o szlachetnej fakturze i lekko cofniętą przednią ścianką, z widocznymi śrubami, świadczy niezbicie o rodowodzie BBC. Cofnięcie frontu powoduje powstanie charakterystycznej ramki. To niby mało znaczący szczegół, ale dodaje brytyjskiego sznytu. Maskownice, pierwotnie mocowane na rzepy, we współczesnej wersji przytrzymują elegancko ukryte magnesy. Rozwiązanie wygodne i o niebo bardziej estetyczne. Grahamy to dwudrożne monitory wentylowane z przodu. Otwór bas-refleksu znajduje się w prawym górnym rogu, a przetworniki – na środku, ale nieco niżej. Po lewej stronie tweetera znalazł się kolejny znak rozpoznawczy BBC – gniazda służące do podbicia albo stłumienia wysokich tonów o +/-1 dB.

 

graham hfm092014002

Aby skorzystać z tej opcji, należy – uwaga – kabelek przelutować, a nie przełożyć! Same przetworniki to również nie lada gratka. Wysokotonowy to 34-mm miękka kopułka Son Audax HD 13D34H, przykryta montowaną od zewnątrz metalową siatką. Taki sam przetwornik stosowano w oryginalnych monitorach LS5/9. Jego produkcja trwa nieprzerwanie do dziś. Świadczy to jednoznacznie o doskonałości konstrukcji, a ponadto daje wrażenie podróży w czasie. Niskie i średnie tony nie miały tyle szczęścia, ponieważ oryginalny, 20-cm głośnik z charakterystyczną mleczną i półprzezroczystą membraną na mlecznym gumowym resorze nie jest już wytwarzany. Zastąpiono go łudząco podobnym, ale z membraną z mlecznego polipropylenu, choć już na czarnej gumie górnego zawieszenia. Przetwornik umieszczono w ciężkim jak diabli czteroramiennym odlewie, który powoduje, że niepozorne z wyglądu monitory zaskakują masą.

Zwrotnicę ulokowano na płytce drukowanej za tweeterem. Na tylnej ściance – prócz tabliczki znamionowej – znajdują się dwa złocone zaciski, wkręcone bezpośrednio w drewno. Może nie prezentują się ani bogato, ani okazale, ale są pioruńsko wygodne. Całość dopełniają dedykowane podstawki, w swej konstrukcji łudząco podobne (zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że identyczne) do tych, które przyjechały ze Spendorami SP1/2R2. I, podobnie jak w tamtym przypadku, kojarzyły mi się z metaloplastyką kwietników, wieszaków i stojaków na parasole, nie przekonując wyglądem do swej stabilności. Obawy okazały się nieuzasadnione, bo żadna skrzynka nie drgnęła nawet o milimetr pomimo częstego kociego ocierania się o metalowe nóżki (do dziś niewyjaśnione). Teraz najlepiej zrobić sobie przerwę na tradycyjną popołudniową herbatkę z odrobiną mleka (brr), by następnie – zrelaksowanym – przejść do wrażeń odsłuchowych.

Aleksandra Chilińska

 



graham hfm092014003

 

 

Opinia1
Grahamy wprowadziły do mojego systemu sporo zamieszania. Myślałam, że się starzeję, ale koledzy pocieszyli, że to tylko audiofilskie dojrzewanie. Okazało się, że niepostrzeżenie przeszłam ten proces w tzw. „międzyczasie” i brzmienie klasycznych konstrukcji o szlachetnym rodowodzie stało mi się bliższe niż kiedykolwiek wcześniej. Grahamy zdradzają studyjne inklinacje i żeby je zrozumieć, należy wiedzieć, do czego zostały skonstruowane. Chodziło o monitorowanie audycji radiowych, a zatem zadanie tych monitorów polegało na jak najwierniejszym przekazaniu ludzkiego głosu, a co za tym idzie – środka pasma akustycznego. I tutaj Grahamy błyszczą. Grają szczegółowo i precyzyjnie. Z lekkim ociepleniem, ale bez nadmiernych zaokrągleń. Nie dość, że średnie tony są niezwykle czytelne, to bez problemu daje się wyłowić niuanse nagrania, takie jak skrzypiące krzesełko pianistki czy charakterystyczne sprzężenia, jakie wywołuje dzwoniący gdzieś telefon komórkowy (płyta „Domowe melodie”). LS5\9 nie zostawiają suchej nitki na słabszych realizacjach; nie próbują zamienić starego fiata w mercedesa. Kiepskie realizacje zostają obnażone bez taryfy ulgowej. Obserwacja ta dotyczy zarówno płyt CD, jak i czarnych krążków.

o1

A właśnie, brzmienie Grahamów z analogiem to absolutne mistrzostwo świata! Zachwyciła mnie prezentacja albumu Dead Can Dance „Into the Labyrinth” (Mobile Fidelity). Szach i mat! Owszem, płyta doskonała, ale nie słyszałam jej wcześniej w takiej odsłonie. Repertuar także ma duże znaczenie w przypadku brytyjskich monitorów. Dopóki koncentruje się na średnicy i wysokich tonach, będzie odtwarzany zjawiskowo. Słuchałam w zasadzie wszystkiego po kolei i wokale zawsze miały czytelną artykulację i brzmiały naturalnie i swobodnie. Niesamowite wrażenie wywarł na mnie motet na 40 głosów „Spem in Alium” Thomasa Tallisa. Słychać było wodospad (a nie ścianę) dźwięku i każdy kolejno włączający się głos. Długo mogłabym także pisać o delikatnym szuraniu miotełek po membranie, bez problemu słyszalnych oklaskach i tamburynie na płycie „Bandyta” z muzyką Michała Lorenca. Mogłabym, ale tych detali jest tyle, że zabrakłoby miejsca na pozostałe spostrzeżenia. Wysokie tony również zasługują na pochwałę. Wybrzmienia talerzy, fortepianu Możdżera czy Hołowni były przyjemnie delikatnie i krystaliczne, ale nie straciły swoistego ciężaru. Wysokotonowiec to znakomity przetwornik, o wysokiej rozdzielczości, ale nie natarczywy. Nie odnosiło się wrażenia ani jednostajnego cykania, bo separacja dźwięków była bardzo dobra, ani jazgotu, bo barwa pozostawała przyjemna dla ucha. Nie odmówiłam sobie także ulubionych Floydów.

graham hfm092014005

W utworze „Echoes” Grahamy pokazały klasę, radząc sobie bez zająknięcia z gradacją planów, teł i głębią, która pochłania zanurzającą się sondę. Scena jest dość szeroka. Wychodzi ciut poza linię kolumn, choć to zależy od ustawienia (w moim odczuciu powinny stać dość szeroko i lekko do wewnątrz). Przede wszystkim zaś ma także głębię i wysokość. Pozostała jeszcze kwestia basu. I tu obyło się bez niespodzianek, bo jest on charakterystyczny dla monitorów studyjnych. Pojawia się tam, gdzie powinien, bez sztucznego mruczenia czy niskiego gulgotu tak lubianego przez fanów infradźwięków. Nie znaczy to, że nie schodzi nisko, bo owszem, schodzi, gdzie trzeba i jest trzymany odpowiednio długo. Ścieżka z „Avatara”, pełna efektownych kontrastów, od krystalicznych dzwoneczków do sapiącego basu, została oddana bez większych trudności. Grahamy są dynamiczne i radzą sobie z gęsto tkanymi utworami o soczystych i pełnych niskich tonach. Nie są to jednak zestawy dla wielbicieli mocnego metalowego brzmienia czy klubowego basu, wprawiającego w ruch drinki z palemką stojące na stoliku. W przypadku LS5\9 będzie zwyczajnie za chudo i bez „mięcha”.

graham hfm092014006

I o ile położyły moje Dynaudio 25 w kwestii średnicy i wysokich tonów, o tyle w basie nie miały z nimi szans. Ale trzeba pamiętać, że pomimo podobnej skuteczności obu zestawów Grahamy są 8-omowe i przez to łatwiejsze do wysterowania niż Dynaudio. Grahamy LS5\9 grają dość dużym, precyzyjnym dźwiękiem, który czaruje barwą. Doskonale sprawdzą się w towarzystwie urządzeń lampowych, ale należy pamiętać, że lubią dostać trochę prądu. Wtedy pozwolą się cieszyć naturalnością prezentacji i swobodą grania. Graham Audio narobi na audiofilskim rynku sporo zamieszania i wcale nie szkodzi, że w ofercie ma tylko jeden model. Jestem przekonana, że w przypadku tej firmy sprawdzą się słowa Sir Winstona Churchilla: „To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku”.

Aleksandra Chilińska

 

Opinia2
Monitory Graham to kolejny produkt „BBC approved” w tym wydaniu „Magazynu Hi-Fi” i jednocześnie przeciwieństwo recenzowanych obok Spendorów – są to bowiem zestawy nowe. Firma powstała niedawno i na razie ma w ofercie tylko ten jeden produkt. Jej celem jest zaprojektowanie i sprzedaż głośnika, który odpowiadałby surowym kryteriom BBC, nawiązywał do marek, które zdobyły już mocną pozycję na rynku, no i oczywiście świetnie brzmiał. Czy to ostatnie założenie zostało spełnione? Nie wiem dlaczego, ale odpowiedzi udało mi się udzielić w punktach.

o2

1. Grahamy zabrzmiały subtelnie, chwilami wręcz ulotnie.
2. W dźwięku wyraźnie wybrzmiewają wysokie tony, Graham to zestaw o dobrej szczegółowości i przejrzysty.
3. Bas jest sprężysty i mimo niewielkiej obudowy dobrze symuluje nisko schodzące tony.
4. Brzmienie cechuje swoboda i lekkość, a głośniki stosunkowo łatwo dają się wysterować.
5. Stereofonia wypada przyzwoicie. Głębokość sceny jest nieco ograniczona, a szerokość zależy od ustawienia. Preferowane jest lokowanie monitorów na wprost słuchacza i lekkie dogięcie ich do środka.
6. Brzmienie trochę przypomina Spendory 2/3 lub znane mi dobrze ProAki Studio 100, tyle że w pewnym sensie na sterydach, tj. nie sztucznie dopalone, ale powiększone i, cóż, poprawione.


graham hfm092014004

7. Bardzo dobry efekt uzyskałem z płytą „Fifth Element”, gdzie świetna kontrola, połączona z szybkością i dynamiką, dały dobry spektakl (mówiąc po staremu: „szpektakiel”) i nie czuło się nawet braku najniższego basu.
8. Kolumny mają trochę bezlitosne podejście do nagrań. Prześwietlają utwory i te gorzej zrealizowane wypadają tak, jak na to zasługują. Dobre natomiast grają wybitnie.
9. Uwagę przyciąga prezentacja wokali i ogólnie średnicy pasma. Jakoś się przyjęło, że jeśli kolumna ma wybitne wysokie tony i niezły bas, to średnica bywa wycofana i ogólnie słabsza. Nie tutaj. Średni zakres częstotliwości wypada sugestywnie, plastycznie, a nawet, kiedy trzeba, jest delikatnie ocieplony. Cały monitor BBC.
10. Z analogiem – rewelacja. Kolumny dostały takie wysokie tony, jakie lubią, średnica jeszcze się dopaliła, zaś całość zyskała pewne uspokojenie, właściwe systemom ze źródłem dobrej klasy.

graham hfm092014014

11. Te wszystkie cechy, połączone z bardzo zgrabnie dawkowanym basem, składają się na opis zestawów uniwersalnych z wysokiej półki, przeznaczonych do mniejszych i średnich pomieszczeń. Nawiązanie do BBC to dobry pomysł. Sugeruje solidność, uniwersalność i brak wygłupu, a to wszystko na poziomie studia wzorcowej organizacji nadawczej. Graham to kolejny monitor nawiązujący do tradycji, ale z całkiem współczesnym dźwiękiem według wysokich standardów.
12. Piątka.


Alek Rachwald

 

graham t



Źródło: MHFM 03/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF