Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Chario Constellation Pegasus

DSC 9453

Włoski styl zawsze się kojarzył ze szlachetnymi gatunkami drewna, mistrzowską stolarką i klasycznym, choć nie pozbawionym ozdobników wzornictwem. W brzmieniu była obecna odrobina ciepła i piękna prezentacja średnicy. Jeżeli chodzi o producentów kolumn, to zawsze jednym tchem wymieniano Sonus Fabera i Chario.


Sonusy zachwycały wykończeniem, które przewyższało drewniane kokpity limuzyn. Chario pod tym względem nieco im ustępowało, za to audiofile cenili je za ciekawą konstrukcję. Trudno porównywać renomę obu wytwórni, ale do niedawna Sonus Faber był stawiany wyżej. I nie chodziło nawet o samą klasę brzmienia, co o prestiż. Z monitorami SF nie miałem ostatnio do czynienia, ale doszły mnie słuchy, że firma przeżywa dość ciężki okres. Podobno sprzedaż w kraju macierzystym wyraźnie spada, a to z powodu opinii, że dawne klejnoty to już przeszłość. Ile w tym prawdy, nie wiem. W każdym razie Chario nadal robi swoje, a mój niedawny kontakt z mniejszymi Delphinusami pozostawił jak najlepsze wspomnienia.


DSC 9280

Woofer i bas-refleks w podstawie. Stąd tak wysokie postumenty.

 
Budowa
W Pegasusach mimo dużej obudowy widać taką samą staranność obróbki. Boki zostały sklejone z ułożonych pionowo desek. Daje to większą sztywność, ale też jest bardziej skomplikowane technicznie. Jak sobie Włosi poradzili z tym zadaniem, widać na pierwszy rzut oka. Nawet jeśli weźmiemy do ręki lupę, nie zobaczymy niedokładności na powierzchniach klejenia. Zadbano także o "prowadzenie słojów". To najwyższej jakości robota, przez co cena nie wydaje się wysoka.

 

DSC 9283

Dodatkowy średniotonowiec ma poprawiać walory przestrzenne.



Przednia i tylna ścianka to matowa czarna powierzchnia, przypominająca w dotyku gumę. Co ciekawe, nawet w najtańszych modelach Chario nie stosuje sztucznych oklein. Wprawdzie lite drewno zarezerwowano dla najdroższych serii - Constellation i Academy, ale włoskie produkty mają się zawsze kojarzyć z naturalnymi materiałami i perfekcyjną stolarką. Ten wizerunek jest konsekwentnie budowany od lat.
Podobnie z założeniami konstrukcyjnymi. We wszystkich kolumnach "gwiezdnej" serii zastosowano takie same przetworniki: rewelacyjną kopułkę wysokotonową i dwa stożki: nisko- oraz średniotonowy. Oba mają taką samą średnicę (18 cm), a woofer jest zawsze montowany w podstawie, razem z wylotem tunelu bas-refleksu. Daje to względną niewrażliwość na ustawienie, ale w przypadku monitorów wymaga zastosowania specjalnych podstawek. W podłogówkach sprawę rozwiązano, dodając pokaźny cokół i unosząc całość ponad nim na trzech okrągłych kołkach.

 

 

DSC 9225

Powlekany nisko-średniotonowiec i duża kopułka.




Układ jest trójdrożny. Jednak ze względu na niskie częstotliwości podziału (170/1500 Hz) można go uznać za monitor ze zintegrowanym subwooferem. Zwrotnica to filtr 4. rzędu. Głośnik basowy jest zamontowany daleko i promieniuje w inną stronę - został niejako odizolowany od reszty pasma. Przetwornik pracuje w obudowie bas-refleks, natomiast komora średniotonowca jest zamknięta i całkiem spora - stanowi 1/3 objętości skrzyni. To mniej więcej pojemność monitorów Delphinus.

Umiejscowienie gniazd podkreśla modułowy charakter konstrukcji. Ma też zapewne na celu skrócenie kabli biegnących od gniazd do przetworników, ale w użytkowaniu jest niezbyt wygodne.
Uwagę zwraca kopułka wysokotonowa. Ma aż 38 mm średnicy i zaczyna pracę już od 1700 Hz. W praktyce oznacza to, że przenosi też wysokie zakresy średnicy pasma.
Obok Castla, Chario najwyraźniej stawia na tradycję. Pomimo dość oryginalnej konstrukcji Pegasusy prezentują się klasycznie. Może nie tak "rustykalnie" jak Howardy, bo widać choćby pochylenie tylnej ścianki i dwa rodzaje wykończenia, ale w zalewie "nowoczesnych" i "designerskich" projektów naturalne drewno i ręczne wykończenie zawsze znajdą wiernych odbiorców. Mnie najbardziej cieszy fakt, że nadal da się to zrobić na Starym Kontynencie. Zawsze jakoś lepiej się czuję, nie widząc napisu "Made in China", chyba że na herbacie.


Wrażenia odsłuchowe
Chario słuchałem zaraz po Castlach, które grały z lekkim ociepleniem; Chario również. Z tego powodu część osób pewnie od razu zechce te kolumny skreślić, zwłaszcza po tym, co przeczytały na poprzednich stronach. A to błąd, bo oprócz wspomnianego ocieplenia, obecnego tutaj w znacznie mniejszym stopniu, te dwie kolumny dzieli przepaść. Tamte nie radziły sobie z dużymi składami. Kombinowały jak koń pod górę, a efekt był i tak mizerny. Natomiast włoskie skrzynki grają zdrowym dźwiękiem, pokazując swoje zalety dosłownie w każdym repertuarze. Nic tu nie "ulepszano". Muzyka kojarzy się z żywym odpowiednikiem, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Wspomniane ocieplenie średnicy też pokazuje się głównie tam, gdzie są wokale czy saksofony. Ale to już nie wada, tylko specyfika, bo skoro jest ono obecne w średnicy, to powinno wyeksponować instrumenty, które głównie tam operują.

2014-10-13 17 28 18-27-43 Hifi 04 14.pdf - Adobe Reader

Tyle wystarczy



Zjawisko jest równoważone mocną prezentacją góry. Potężne kopułki się nie pieszczą, ale podążają za rytmem wybijanym przez talerze i szarpnięcia strun gitar. Góra Chario jest jednak świetnej jakości (nie pierwszy raz chwalę tę kopułkę - to jeden z najciekawszych przetworników, z jakimi miałem do czynienia), więc ta ilość może tylko podnieść emocjonalny walor muzyki. Tym bardziej, że idą za nią przejrzystość i czytelność. Byłoby znakomicie, gdyby się dalej łączyły z fenomenalną przestrzenią, ale tutaj kolumny, jak na swoją cenę, prezentują przeciętny poziom, znacznie lepiej radząc sobie z przekazywaniem informacji o szerokości sceny niż jej głębi. Nie jest to jednak wielkie zmartwienie, bo koncertowy charakter mocniejszych nagrań pozostaje wyraźny, a im głośniej zechcemy posłuchać, tym więcej z tego radości. Bas jest dość potężny, choć w tej cenie znajdą się bardziej dziarscy kozacy. Nie ma tu spektakularnych efektów, ale solidna podstawa daje o sobie znać. No, może przydałoby się czasem przyspieszyć.

 

Konkluzja
Udane podłogówki, zasługujące na czwórkę z mocnym plusem. Ich wartość podnosi wyśmienita stolarka, staranne wykończenie i wysoka kompatybilność, więc bez większych rozterek w kategorii jakość/cena stawiam piątkę. Uważam jednak, że podstawkowe Delphinusy są bardziej udane, a już biorąc pod uwagę cenę, stanowią ofertę, obok której można przejść, ale potem człowiek nie będzie nawet wiedział, co stracił.

Jeśli koniecznie chcecie mieć podłogówki, Pegasusy będą dobrym wyborem. Ale dla świętego spokoju posłuchajcie też Delphinusów. Może mniej w nich dźwięku, za to więcej muzyki.

2014-10-13 17 23 24-27-43 Hifi 04 14.pdf - Adobe Reader

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 







 
Autor: Maciej Stryjecki
Źródło: HFiM 04/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF