Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

JBL Studio 130

15-51 05 2013 JBLStudio130 01Studio 130 to najtańsze kolumny w tym teście. Z całej grupy wyróżniają się oryginalnym wzornictwem.

Skrzynka to typowy prostopadłościan i gdyby tak ją pozostawiono, nudne, czarne obudowy zniknęłyby w tłumie podobnych na półkach supermarketów. Projektanci postanowili jednak coś z tym zrobić i dodali na froncie nietypowy akcent – potężny plastikowy profil, przypominający motyla i wystający na dobre 5 cm do przodu. Czy wpływa na dźwięk?

Nie sądzę, ale jedno jest pewne: po zdjęciu maskownic Studio 130 wyglądają jak siedem nieszczęść. Ma to dla użytkownika podobne znaczenie, jak zeszłoroczny śnieg, bo z maskownicami jest i ładniej, i nie gorzej pod względem brzmienia. JBL zapewnia zresztą, że materiał rozpięty na plastikowych ramach jest przezroczysty akustycznie, a sama czynność demontażu wymaga tyle wysiłku, że od razu się odechciewa.

Budowa
Studio 130 to typowy dwudrożny układ z bas-refleksem, wentylowany z tyłu.
Niskie tony obsługuje skromny, 12-cm (nisko)średniotonowiec z PolyPlasu (celuloza). JBL wspomina w katalogu o potężnym basie, ale patrząc na malutką membranę, trudno w to uwierzyć. Jednak JBL nieraz zaskakiwał w tym względzie, więc lepiej się nie sugerować rozmiarami.

Wysokie tony to domena ceramiczno-metalowej (CMMD) kopułki. JBL od zawsze kochał tuby, nic więc dziwnego, że tweeter wylądował w centrum niewielkiej tuby wykładniczej w kształcie prostokąta. Delikatną membranę zabezpieczają przed uszkodzeniem dwie plastikowe osłony. Niewykluczone, że służą także do rozpraszania fal.
Zwrotnica dzieli pasmo przy 3 kHz i jest filtrem o stromości 12 dB na oktawę. Obudowę wykonano z 19-mm płyt MDF. Przyglądając się z bliska, można mieć zastrzeżenia do jakości folii (do wyboru wersja czereśniowa i czarna); konkurenci z tego testu sięgali na wyższą półkę. Kiedy jednak się spojrzy na cenę, te pretensje stają się nieuzasadnione.
Jeżeli zechcecie postawić kolumienki na półce, mogą pracować zarówno w pionie, jak i w poziomie. Należy tylko pamiętać o zachowaniu odstępu (co najmniej 20 cm) od tylnej ściany. JBL proponuje też własne podstawki. Podsumowując, kolumny może nie zachwycają jakością wykonania, ale rekompensują to ceną.
Studio 130 nawiązują wyglądem do profesjonalnej tradycji JBL-a. W materiałach informacyjnych znalazłem nawet stwierdzenie, że można je stosować w „prawdziwym” studiu nagraniowym. No, panowie, odważnie sobie poczynacie. Ale choć tyle dobrego, że nie ma wzmianki o nagłaśnianiu tymi monitorami koncertów i plenerowych imprez.

 

15-51 05 2013 JBLStudio130 02     15-51 05 2013 JBLStudio130 03     15-51 05 2013 JBLStudio130 04

Brzmienie
Wiem, że to, co napiszę, zabrzmi dziwnie; może nawet mało prawdopodobnie. Jeżeli znacie JBL-a i macie sprecyzowane oczekiwania: efektowna dynamika, basisko, koncertowy charakter, to zapomnijcie o Studio 130, bo to głośnik dla… wyrobionego słuchacza. Co? Takie plastikowe, tandetne skrzynki za torbę śliwek? Ano, tak.
Muszę wejść pod stół i odszczekać ironię na temat studyjnych inklinacji monitorów. Tak dobrze skrojonego dźwięku, na miarę możliwości i ceny, z taką świadomością i bezkompromisowo ukształtowanego, wbrew „ludożerce z marketów”, zupełnie się nie spodziewałem. To faktycznie monitor, który można postawić w studiu. Pod warunkiem, że ma się olej w głowie i wie, co można na nim robić.
Najbardziej ujęło mnie, że konstruktorzy JBL-a mieli świadomość ograniczeń konstrukcji i nawet nie próbowali z nimi walczyć. Przeciwnie, tego, czego się nie da, nie paśli na sterydach, ale ucięli skalpelem. Pozbawili tym samym głośnik punktów w tabelce, ale za to wyciągnęli zalety najmniejszych konstrukcji i zrobili z nich spektakl.
Basu w Studio 130 nie ma. Albo inaczej: jest, tyle że w wąskim zakresie pasma (oszczędniejszym niż w tabelce) i w pewnym momencie się urywa. Żadnych efektów maskujących ani zaklęć. Kontrabas pyka, jak dziadek z fajki, bęben wielki w orkiestrze to puknięcie w pudełko po butach, ale wyższy zakres daje oparcie średnicy. Natomiast na drugim krańcu, czyli w wysokich tonach – odpowiednio proporcjonalne wycofanie. Przez to głośnik nie ma zabarwienia i gra z kulturą. Ciepło, wręcz lampowo, z ujmującym spokojem. A średnica? Sedno sprawy, bo Studio 130 to sama średnica. W tej cenie wzorowa, czasem wręcz urzekająca.
Dynamiki nie stwierdzono, za to przestrzeń jest jak w monitorze bliskiego pola. Poukładana niczym trybiki w szwajcarskim zegarku. LS 3/5 dla ubogich? Na to wychodzi.

Reklama

Konkluzja
To nie jest głośnik dla początkujących. Raczej dla byłych posiadaczy sprzętu z wyższej półki, których „przeczesał” komornik. Jeżeli wyciągniecie wnioski na podstawie ocen z tabelki, to znaczy, że nie dorośliście do tej propozycji i szkoda młotka na stukanie się w głowę.

15-51 05 2013 JBLStudio130 T

Autor: Maciej Stryjecki
Źródło: HFiM 05/2013

Pobierz ten artykuł jako PDF

Komentarze  

 
0 #1 resspEct_84 2013-11-24 18:06
Zastanawiajace ze kolumny przecza samym sobie. Wygladaja mlodziezowo, graja dojrzale. Ryzykowny zabieg.
Cytuj | Zgłoś do administratora