Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Focal Chorus 816 V

29-49 05 2010 focalChorus 01Pamiętacie kolumny Focala, testowane w „Hi-Fi i Muzyce” sprzed miesiąca? Nazywały się 716 V. Ten model jest... taki sam, tyle że inny. Jedno z moich ulubionych powiedzeń z dzieciństwa pasuje tutaj jak ulał.

Budowa
Podłogówki 716 miały pokaźne rozmiary i chociaż nie wyglądały reprezentacyjnie (tania folia winylowa), to w standardowym mieszkaniu dobrze wypełniały metry kwadratowe, zarówno pod względem wizualnym, jak i akustycznym.


Seria 800 jest z założenia bardziej luksusowa, więc możemy też oczekiwać bardziej satysfakcjonującego wykończenia. I tak rzeczywiście jest do redakcji trafiły błyszczące, czarne postumenty. Wersję określa się jako „akryl” i warto dbać o lustrzane powierzchnie. Należy je czyścić miękką bawełnianą ściereczką lub irchą, unikając mocnych detergentów.
Akrylowym lakierem pokryto fronty, górę i tył skrzynek. Po bokach zamontowano panele wykończone, no właśnie, wydaje mi się, że folią winylową. W dostępnych materiałach nie ma informacji na ten temat, a wersja hebanowa niespecjalnie przypominała ten rodzaj drewna. Do wyboru mamy także „mokę” (przypominającą ciemny orzech), a ta wygląda na zdjęciach na identyczną jak w 716 V.
Kolumny postawiono na aluminiowych postumentach, uzbrojonych we wkręcane kolce. Było to konieczne, ponieważ 816 V mają dodatkowy kanał bas-refleksu skierowany w podłogę. Niespecjalnie lubię to rozwiązanie (modne ostatnio wśród konstruktorów), bo zwykle skutkuje niezbyt szybkimi rozmiękczonym dołem. Zapewnia za to sporą mobilność skrzynek.
Gniazda to znów tania plastikowa wytłoczka i niklowane styki. Są za to wygodne dzięki gumowym pierścieniom.
Głośniki to identyczny zestaw, jak w 716 V. Basowy i nisko-średniotonowy mają membrany z polyglasu (celuloza napylona włóknem szklanym) o takiej samej średnicy. Różnią się tylko nakładką przeciwpyłową. Ich kosze odlano z aluminium. Mają kształt ułatwiający wentylację cewek. W tym celu pozostawiono jeszcze otwór pod dolnym resorem. Kopułkę wyposażono w mały neodymowy magnes i ciekawy kołnierz, przypominający literę „L”. Część drgającą osłania sztywna i wytrzymała siatka. Tradycyjnie dla Focala, kopułka jest wklęsła. Tym razem zastosowano stop aluminium i magnezu.
Interesująco wyglądają maskownice. Nawet gdy je założymy, głośnik wysokotonowy pozostaje odkryty. Nigdy nie wierzyłem, że materiał przykrywający przetworniki jest całkowicie przezroczysty akustycznie, a takie zabiegi tylko potwierdzają te wątpliwości.
Producent chwali się także skrzyniami. Wykonano je z 25-mm płyt MDF, a wewnątrz umieszczono dodatkowe profile usztywniające konstrukcję. Dwa górne głośniki pracują w osobnej komorze akustycznej.
Parametry wskazują na wysoką kompatybilność kolumn. Skuteczność 91,5 dB oraz nominalna impedancja 8 omów (minimalna 4,3 oma) pozwalają oczekiwać, że napędzimy je nawet słabym wzmacniaczem tranzystorowym. Focale powinny się także zaprzyjaźnić z lampą. Słyszałem takie połączenia i zwykle się udawały.

29-49 05 2010 focalChorus 03

Wrażenia odsłuchowe
Chorusów 816 V słuchałem bezpośrednio po 716 V. Możliwość porównania prawie takich samych modeli z różnych pułapów cenowych zawsze jest ciekawa, a wnioski – nie zawsze oczywiste.
Pierwsze wrażenie jest takie, że 816 V grają odrobinę lepiej, zachowując niemal identyczny charakter. Tutaj również zauważymy lekką ekspozycję góry, co podkreśla przejrzystość i szczegółowość nagrań. W dynamicznej muzyce rozrywkowej zapewnia to komfort słyszenia wielu planów i analizy faktury współbrzmień. Focale nie mają problemu z rozbudowanymi składami wykonawczymi. Z wdziękiem mierzą się z orkiestrą symfoniczną i aranżacyjnymi wodotryskami Prince’a. Dysponują zapasem dynamiki i tworzenie ściany dźwięku to dla nich łatwe zadanie. W kwestii i tak bardzo dobrej dynamiki widać postęp. Dźwięk jest obszerniejszy, bardziej nasycony energią, również ukrytą w drobnych kontrastach. Pozwala to muzyce pulsować, tętnić życiem.
Bas schodzi niżej i osiąga wyższe ciśnienia akustyczne. Daje to bardzo efektowny obraz, ale podobnie jak w tańszym modelu – można mieć zastrzeżenia do barwy. Nie udało się uniknąć jednostajności i spowolnienia. O ile grają instrumenty elektroniczne, można nie mieć większych zastrzeżeń, ale w przypadku akustycznych słyszymy, że nie jest to wierne odwzorowanie barwy, z którą stykamy się na żywo. Kontrabas w nagraniach jazzowych gra odrobinę głucho. Głośniki nie nadążają za szybkimi przebiegami w solówkach. Stopa to oczywiście mniejszy problem, bo nie potrzebuje aż takiego zróżnicowania. Przydałby się jednak szybszy i bardziej zdecydowany atak oraz, co chyba jeszcze ważniejsze – kontrola wybrzmień.

29-49 05 2010 focalChorus 02     29-49 05 2010 focalChorus 04

Pochwalić za to należy przestrzenność dźwięku – rozmiary sceny i panujący na niej porządek. Tak jak w przypadku 716 V – kolumny może jeszcze nie znikają z pokoju, ale potrafią rozsunąć jego ściany zarówno wszerz, jak i w głąb. Gradacja planów jest plastyczna, a źródła dźwięku otacza dobrze zarysowana aura pogłosowa. Na płytach ECM-u doskonale słychać, kiedy zastosowano sztuczny pogłos, a kiedy wynika on z rozmiarów studia.
Średnica jest ciepła, ale przejrzysta. Saksofon i głosy ludzkie brzmią okrągło i nie przeszkadza w tym akcentowanie wysokich tonów. Z przyjemnością słuchałem także muzyki fortepianowej. „Grand Piano” Pawlika tym razem zabrzmiało z zaznaczeniem rozmiarów dużego studia, w którym odbywało się nagranie. Niskie rejestry wypadły w miarę przekonująco, średnica – z masą i czytelnością, a góra już niemal wzorowo. Można powiedzieć, że im wyższe częstotliwości przychodzi Chorusom przetwarzać, tym lepiej się sprawdzają.

Reklama

Konkluzja
Czy warto dopłacić blisko 2000 zł? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo zmiany, które zaszły w brzmieniu, nie są ewidentne. O ile dynamika i rozmiary dźwięku uległy odczuwalnej poprawie, to bas nie zyskał tempa ani kolorytu. Nadal jest jednostajny, choć schodzi niżej.
Pozostałe aspekty, jak przestrzenność i czytelność, stoją na wysokim poziomie, ale tak też było w przypadku 716 V. Lepszą jakość wykonania uważam za coś, co klientowi i tak się należy, kiedy wydaje ponad 4000 zł.
Końcowe oceny w tabelce są takie same, jak w 716 V, ale ogólne wrażenie trochę lepsze.

29-49 05 2010 focalChorus T

Autor: Maciej Stryjecki
Źródło: HFiM 05/2010

Pobierz ten artykuł jako PDF