Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Tell It Like It Is

114-116 11 2010 TellItLikeItIs

Thomas Quasthoff (wokal)
Bruno Müller (gitary)
Frank Chastenier (klawisze)
Dieter Ilg (bas)
Wofgang Haffner (perkusja)
Deutsche Grammophon 2010
Dystrybucja: Universal Music Polska

Interpretacja: k5
Realizacja: k4

Drugi „jazzowy” album w swojej dyskografii Thomas Quasthoff zadedykował bratu, o dwa lata starszemu Michaelowi. Pasja jazzowa połączyła ich w czasach licealnych. Wspólnie słuchali nagrań i występowali w niejednej formacji: Michael początkowo grał na saksofonie, a później na klarnecie; Thomas był wokalistą. Na płycie, obok kilkunastu aranżacji standardów, znalazła się piosenka z muzyką i tekstem Michaela – „The Whistleman”.
Thomas Quasthoff to chyba jedyny przypadek (a przynajmniej jedyny mi znany) śpiewaka operowego, który potrafi śpiewać jazz tak jak prawdziwi wokaliści jazzowi, a nie jak śpiewacy operowi-turyści, którzy mają kaprys na chwilę wyskoczyć w rejony jazzu (np. Renée Fleming). Co więcej, mógłby, bez taryfy ulgowej, mierzyć się z najbardziej znanymi wokalistami. Momentami jego interpretacje przypominają nawet barwą głosu i frazowaniem klasyczne produkcje murzyńskich głosów jazzu. Jeśli zaś chodzi o jego dykcję angielską, rodowici Amerykanie pieją z zachwytu.
Niemiecki bas bawi się dźwiękiem, brawurowo śpiewa skatem, doskonale czuje synkopowane rytmy (na koncertach wyklepuje je palcami na piersi), zachwyca klimatycznymi melizmatami. Interpretacja „Short people” to popis ironicznej, bolesnej autocharakterystyki wyrażonej głosem. Płytowy recital wieńczy wykonanie „Georgia on my mind” – nie gorsze od Raya Charlesa.

Autor: Andrzej Milewski
Źródło: HFiM 11/2010

Pobierz ten artykuł jako PDF