Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Beethoven - Gods, Heroes and Men

85 07 2011 beethoven

Orchestre Symphonique de Montreal/Kent Nagano
Sony Classical 2011

Interpretacja: k5
Realizacja: k2

Beethoven, choć zaliczany do klasyków wiedeńskich, miał wyraźnie romantyczną duszę. W jego symfoniach bez trudu można znaleźć ogromne pokłady szczerych, potężnych emocji, nieznane w typowych XVIII-wiecznych utworach na orkiestrę. Pierwszą z tych preromantycznych symfonii jest III, opatrzona podtytułem „Eroica”. Słynna legenda o przekreślonej dedykacji dla Napoleona tylko dodała dziełu wyrazu. Kent Nagano postanowił je pokazać po swojemu, dodając do programu płyty jeszcze kilka fragmentów z baletu „Twory Prometeusza”. W książeczce oczywiście sporo mamy filozofii i oświeceniowych ideałów, ale lepiej się skupić na samej muzyce. Kanadyjska orkiestra to bardzo doświadczony i sprawny zespół. Na wielkie uznanie zasługują sekcje dęte – fantastycznie zgrane i brzmiące doprawdy przepięknie. Smyczki także radzą sobie dobrze, a całość to zespół zdolny do stworzenia wspaniałego spektaklu. Nagano wykorzystał umiejętności muzyków, pokazując szybkie tempa, drapieżne akcenty oraz głębię orkiestrowej polifonii.
Niestety, odbiór obu utworów zakłóca jakość nagrania. Cóż z tego, że do uszu słuchacza dochodzą echa genialnych dialogów między instrumentami i kunsztownej pracy tematycznej kompozytora, skoro nie można ich dokładnie śledzić i smakować? Choć płytę nagrywano w dwóch różnych salach, w obu pogłos jest zbyt duży i zaciera szczegóły. Nie sposób zanurzyć się w orkiestrę; można jedynie pływać po wierzchu, zaglądając z tej perspektywy w rozmytą dźwiękową toń.
Nagranie mogło się stać przykładem wybitnej kreacji, ale przez błędy reżyserskie trudno się nim cieszyć. Wielka szkoda.

Autor: Maciej Łukasz Gołębiowski
Źródło: HFiM 7-8/2011

Pobierz ten artykuł jako PDF