Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Richard Galliano - Nino Rota

81-83 02 2012 ninoRota

Richard Galliano (akordeon)
Deutsche Grammophon 2011
Dystrybucja: Universal Music Polska

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

W roku 2011 obchodziliśmy setną rocznicę urodzin Nino Roty, kompozytora, którego ścieżki dźwiękowe znają wszyscy, choć najczęściej nie potrafiliby przypisać tytułu filmu do danej melodii. Hołd jego pamięci postanowił złożyć Richard Galliano, chyba najsławniejszy współczesny wirtuoz akordeonu. Galliano wspomina emocjonalny wstrząs, wywołany pierwszym kontaktem z muzyką Roty. Było to w kinie w jego rodzinnej Nicei, a on, kilkuletnie dziecko, obejrzał właśnie „La Stradę” Felliniego.
Na omawianym albumie znalazły się oczywiście tematy z filmów Felliniego („La Strada”, „Wałkonie”, „Osiem i pół”, „Giulietta i duchy”, „Amarcord”, „Noce Cabirii”, „Słodkie życie”) oraz „Ojca chrzestnego” Coppoli. O dziwo, motyw otwierający trylogię Coppoli (i płytę) słyszymy w wykonaniu Galliano nie na akordeonie, lecz na puzonie – na tym instrumencie uczył się grać w nicejskim konserwatorium.
Galliano ułożył program na kształt suity, w przemyślanej kolejności zestawiając fragmenty soundtracków. Wzorował się, jak wyjaśnia, na technice montażu sekwencji filmu. Na końcu zamieścił własną kompozycję „Nino”, pastisz stylu Roty. Zamiarem Galliano było zachowanie równowagi pomiędzy jazzową transformacją oryginalnej melodii a charakterystycznym ciepłym, nostalgicznym klimatem muzyki Roty. Efekt nie zachwyca, a nawet nie zadowala: letni kompromis i monotonia, jakby zatrzymanie akcji w pół drogi. Ciekawie współbrzmiący skład (akordeon, trąbka, saksofon sopranowy lub klarnet, kontrabas, perkusja), świetni muzycy, ale sukces – połowiczny.

Autorzy: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 2/2012

Pobierz ten artykuł jako PDF