Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

St Petersburg - Cecilia Bartoli

Cecylia

Decca 2014

Muzyka: k4
Realizacja: k2

Cecilia Bartoli postanowiła rozszerzyć obszar eksploracji nutowych w bibliotekach o archiwa Europy Wschodniej. W Petersburgu odkryła skarby z XVIII wieku, kiedy carowie (a właściwie caryce) otaczali się artystami cudzoziemcami. W muzyce prym wiedli Włosi (Vincenzo Manfredini, Francesco Araia, Domenico Cimarosa i inni), a ich pisane na zamówienie dworu opery i kantaty popadły w zapomnienie. Płyta „St Petersburg” składa się z jedenastu premier fonograficznych, a jej program, rewelatorski dla świata, jest nie mniejszym odkryciem w Rosji. Cecilia Bartoli pierwszy raz w karierze śpiewa tu po rosyjsku (dwie arie z opery „Altsesta” Niemca Hermanna Raupacha) i chociaż udaje jej się pokonać językowe rafy, to jednak udowadnia, że rosyjski nie jest stworzony dla koloratury. Nagrania dokonano w trakcie trzech sesji i różnice poziomu artystycznego są słyszalne. W pierwszej części recitalu Bartoli nie jest w formie, do której nas przyzwyczaiła. Fraza rwie się miejscami; tryle zastępowane bywają brzydkim wibratem. Śpiewaczka nadużywa egzaltowanego „szeptośpiewu” i krzyku (w atakowaniu gór). Nierzadko występują niedokładności artykulacyjne i intonacyjne, a głos traci blask. Druga część albumu to znów dawna Bartoli: perfekcyjna i pełna wdzięku, zarówno w krtaniołomnych biegnikach, jak i w kantylenach (efektowna aria „Fra’ lacci tu mi credi” z opery „Carlo Magno” Manfrediniego). Natomiast orkiestrę Diego Fasolisa można tylko chwalić za precyzję, subtelność i energię. Mimo zastrzeżeń – album wart poznania.

Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 01/2015

Pobierz ten artykuł jako PDF