Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Mieczysław Karłowicz - Poematy symfoniczne

115-117 10 2009 MieczyslawKarlowicz

Orkiestra Filharmonii Śląskiej/Jerzy Salwarowski
Dux 2008

Interpretacja: k4
Realizacja: k4

Kiedy Mieczysław Karłowicz w 1909 zginął pod tatrzańską lawiną, miał w dorobku pięć poematów symfonicznych i szósty na warsztacie („Epizod na maskaradzie”; partyturę dokończył dyrygent Grzegorz Fitelberg). Dlaczego upodobał sobie ten właśnie gatunek? Zapewne odpowiadała mu idea programowości, wynikająca z ducha korespondencji sztuk. Opatrzenie utworu komentarzem literackim poszerzało skalę ekspresji i pobudzało wyobraźnię słuchaczy.
Karłowicz lubował się w wątkach melancholijnych: oto umierający starzec wspomina niespełnioną młodzieńczą miłość („Powracające fale”); oto liryczne „ja” kompozytora rysuje muzyczny konterfekt tęsknoty, miłości, śmierci i wszechbytu („Odwieczne pieśni”) lub użala się nad ciężkim życiem ludu litewskiego („Rapsodia litewska”). Oto samobójca przymierza się do strzału („Smutna opowieść”); oto pod maskami uczestników balu kostiumowego kryją się prawdziwe namiętności („Epizod na maskaradzie”), a brat opłakuje grzeszną miłość do swojej zmarłej siostry („Stanisław i Anna Oświecimowie”).
Interpretacja Jerzego Salwarowskiego dąży do zachowania równowagi pomiędzy płynną narracyjnością a ponurą obrazowością. Dość ostrożnie stosowane są kontrasty tempa i dynamiki. Śląscy filharmonicy plastycznie oddają nastrój smutku i żalu dominujący w muzyce Karłowicza. Wszystkie sekcje grają precyzyjnie; wyraźnie słychać piękne solówki, a tutti brzmi potężnie i szlachetnie.
Omawiane tu nagrania pochodzą z lat 1981 i 1983. Z okazji stulecia śmierci Karłowicza doczekały się reedycji – z pożytkiem dla melomanów.

Autor: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 10/2009

Pobierz ten artykuł jako PDF