Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Mahler - Symphony No. 3

115-117 10 2009 Mahler

Sinfonia Varsovia/Jerzy Semkow
Elena Zaremba (alt)
Dux 2008

Interpretacja: k4
Realizacja: k5

Trzecia symfonia d-moll (1893-96) należy do tych dzieł Mahlera, w których najpełniej wyraził on swój zamiar wzniesienia muzycznej konstrukcji na obraz i podobieństwo świata. Potężny aparat orkiestrowy współpracuje z ludzkimi głosami (żeński alt solo, chór żeński i chłopięcy), a muzyka – z literaturą. Śpiew rozbrzmiewa w tych częściach symfonii, które opowiadają o człowieku i aniołach. Tekst słowny zaczerpnął kompozytor z dwóch źródeł: traktatu-opowieści „Tako rzecze Zaratustra” Nietzschego i zbioru poezji ludowej „Des Knaben Wunderhorn”.
Mahler maluje dźwiękowy obraz harmonii boskiego dzieła – ziemi, roślin, zwierząt, człowieka i niebios. Oddaje Stwórcy cześć i chwałę w formie majestatycznej, w tonie zachwytu. Ten ton stał się dla Jerzego Semkowa kluczem do interpretacji utworu. Akcja rozwija się tu powoli, aby nie uronić nic ze szczegółów faktury, kolorystyki czy dynamiki. Ściany crescenda są wznoszone systematycznie i pieczołowicie, aż do monumentalnych finałów poszczególnych części. Wszelkie kontrasty tempa i artykulacji realizowane są z precyzją, to samo dotyczy drobnych wartości rytmicznych w smyczkach. Sekcja blachy i drewna, tak przecież zawsze ważna u Mahlera, gra niemal jak natchniona – czysto i wniebonośnie. Pięknie i klarownie brzmią chóry.
I tylko jeden element odstaje od całości – Elena Zaremba. Wielki wolumen, bogata, ciemna barwa, ale, niestety, słychać też dawną rosyjską szkołę śpiewu – siłową emisję, niekontrolowane wibrato. To słabszy punkt tego znakomitego nagrania.

Autor: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 10/2009

Pobierz ten artykuł jako PDF