Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Concerto Italiano - Giuliano Carmignola

115-116 12 2009 ConcertoItaliano

Venice Baroque Orchestra
Andrea Marcon
Archiv 2009
Dystrybucja: Universal

Interpretacja: k3
Realizacja: k4

Giuliano Carmignola po ugruntowaniu swej reputacji interpretatora muzyki Vivaldiego tym razem pozwolił sobie sięgnąć po repertuar praktycznie nieznany. To duży plus, że sławny muzyk wydaje zapomniane utwory nierozpoznawalnych dziś włoskich kompozytorów przełomu baroku i klasycyzmu. Można bez przesady powiedzieć, że właśnie dał im nowe życie.
Pozostaje pytanie, czy skoro historia o nich zapomniała słusznie je odkurzono? W przypadku dwóch koncertów odpowiedź brzmi: tak. Pietro Nardini i Antonio Lolli napisali swoje kompozycje bardzo zgrabnie, dobrze operując orkiestrą i budując przemyślane dialogi między solistą i akompaniatorami. Gorzej wygląda sprawa ze spuścizną Domenica dall'Oglio i Michele Stratico. Owe kompozycje to tylko popisy niezbyt wysokich lotów wirtuozerii, wsparte na lichej partii orkiestrowej. Oczywiście Venice Baroque Orchestra dwoi się i troi, aby zabrzmiało to dynamicznie i stylowo, ale, jak wiadomo, włożenie do malucha skórzanych obić nie zrobi z niego limuzyny. Główną wadą interpretacji Carmignoli jest jej przewidywalność. Artysta wypracował tak indywidualne brzmienie, sposób frazowania, gry ozdobników i flażoletów, że stały się one jego znakiem firmowym. Niestety, z lubością stempluje nimi każdy z wykonywanych przez siebie utworów i po wysłuchaniu dwóch koncertów wiadomo już, jak zabrzmią kolejne.
Największą wartością albumu pozostaje więc pokazanie światu dwóch nazwisk i nadzieja, że ich dorobek to coś więcej niż koncerty wybrane na ten krążek.

Autor: Maciej Łukasz Gołębiowski
Źródło: HFiM 12/2009

Pobierz ten artykuł jako PDF