Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

AudioQuest Cinnamon

47-57 01 2014 AudioQuestCinnamonAudioQuesta chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Przebogata oferta kabli zapewnia wszystkie możliwe warianty połączeń w świecie dźwięku i obrazu, a gdyby ktoś znienacka wymyślił nowy standard, dzień wcześniej AudioQuest przygotowałby dla niego druty.

Nowością w interesującej nas grupie jest seria Indulgence, skupiająca osiem modeli. We wszystkich zastosowano przewodniki z długokrystalicznej miedzi (LGC), dodając w miarę wzrostu pozycji w cenniku powłokę srebra. Model flagowy zawiera pięć głównych wiązek, wykonanych z czystego srebra, a jego nazwa Diamond mówi wszystko na temat ceny.
A propos, zamiast wymyślać dziwne symbole liczbowe, Amerykanie nadali proste i pobudzające zmysły nazwy, takie jak Pearl, Carbon czy Coffee. W ramach przygotowań do Świąt wziąłem do testu Cinnamona i Chocolate. Vodka, niestety, przekraczała budżet.


W pierwszym z recenzowanych AudioQuestów srebrem pokryto 1,25 % przewodników. Podobnie jak pozostałe modele w serii Induglence, Cinnamon jest kierunkowy, a odpowiednie oznaczenia znalazły się na wtyczkach.


Obraz
Po zastąpieniu Cinnamonem zwykłego kabla nastąpił skok jakości. Tu już nie doszukiwałem się różnic w kontraście i odcieniach, ponieważ była to inna klasa obrazu, widoczna od pierwszego spojrzenia tak, jakbym zamienił telewizor na lepszy.
W porównaniu z AudioQuestem na zwykłym kablu kolory były jakby zgaszone. Po włączeniu Cinnamona stały się jaśniejsze, jakby rozświetlone wewnętrznym blaskiem i zdecydowanie czystsze. Jak gdyby w trakcie kręcenia filmu różnie oświetlano poszczególne sceny. Mgiełka, spowijająca na zwykłym kablu dalekie plany, ustąpiła odsłaniając detale. Zdaję sobie sprawę z faktu, że przy współczesnych hollywoodzkich produkcjach od kamerzystów ważniejsi są graficy komputerowi, ale dzięki AudioQuestowi ich praca nie poszła na marne. Jeszcze większe zmiany zaszły na pierwszym planie, głównie pod względem zróżnicowania barw i poprawy faktury przedmiotów. Lekko „gumowate” i nadmiernie wygładzone twarze aktorów zostały obleczone prawdziwą skórą, z porami i zmarszczkami. Full-HD w pełnym tego słowa znaczeniu.


Jeśli AudioQuest z dołu cennika potrafi takie sztuki, to ciekawe, czego można się spodziewać po modelach dwu-, trzykrotnie droższych.



47-57 01 2014 AudioQuestCinnamon T

Autor: Mariusz Zwoliński
Źródło: HFM 01/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF