Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

The Van den Hul HDMI Flat

47-57 01 2014 TheVanDenHulHDMIFlatVan den Hul zasłynął w audiofilskim świecie zastosowaniem włókien węglowych w przewodach głośnikowych i łączówkach. Atrakcje te wciąż są dostępne w wysokich modelach, ale niżej znajdziemy beztlenową miedź oraz srebro.

Najtańsze HDMI Van den Hula wykonano z tej pierwszej, a nagrody w prasie branżowej zbierało już w roku… 2008. W branży kina domowego to epoka dinozaurów. Sprawdźmy więc, czy holenderski płaszczak faktycznie jest żywą skamieliną.
Kabel spełnia wymogi standardu 1.4, więc nie jest z nim najgorzej. Nie ma natomiast informacji na temat dodatkowego kanału ethernetowego. Niektórzy z czytelników w tym momencie usuną go z kręgu zainteresowań. Zdecydowanie przedwcześnie. Przecież w typowej instalacji Blu-ray/telewizor nie jest on do niczego potrzebny.


Płaski kształt przewodu powinien redukować przesłuchy oraz ułatwiać instalację długich odcinków w listwach przyściennych. Sprzyja temu wyjątkowa elastyczność Van den Hula. Żyły przewodzące otoczono izolacją polietylenową, a na całość naciągnięto koszulkę z bardzo szczelnego i wytrzymałego tworzywa o nazwie  Hulliflex, wytwarzanego, jak podkreśla producent, ze szczególną dbałością o środowisko. W ojczyźnie wiatraków i całorocznego kolarstwa inaczej być nie mogło.

Obraz
Choć pod względem konstrukcyjnym kabel Van den Hula jest czymś na kształt wzmacniacza lampowego pośród serwerów sieciowych, to pod względem obrazu zdeklasował dotychczasowych rywali. Ale nie od razu.
Po wpięciu przewodu do odtwarzacza obraz się poprawił, lecz nie stało się nic spektakularnego. Zamiast oczekiwanej na tym poziome cenowym rewolucji, Van den Hul poszedł drogą ewolucji, której skutki zacząłem dostrzegać wraz z upływem czasu.
Najpierw spodobał mi się namacalny obraz z uwypukloną fakturą materiałów. Nie był technicznie cyfrowy, lecz nosił ślady analogowego ciepła i plastyczności. Następnie zwróciłem uwagę na bogatszą i bardziej zróżnicowaną paletę barw, spośród których największe wrażenie zrobiła na mnie czerń: gęsta, mięsista, jakby aksamitna.


Pierwsze plany były wyraźniejsze i bardziej kontrastowe, ale prawdziwe cuda działy się z tyłu. Płaski obraz w telewizorze zyskał głębię i to bez niewygodnych okularów. Nie mówię tu o prawdziwej trójwymiarowości, lecz o proporcji między planami. Van den Hul wydobywa z obrazu szczegóły, o których do tej pory nie miałem pojęcia. Nie czyni tego nachalnie ani nie popisuje się możliwościami, lecz pozwala na ich samodzielne odkrywanie i powolne smakowanie. Po kilkudziesięciu minutach oglądania obraz stał się tak naturalny i oczywisty, że nie wyobrażałem go sobie na zwykłym kablu. Kontrolne przełączenie wywołało obawy o to, że nagle pogorszył mi się wzrok.


Najtańszy kabel, którego możliwości odpowiadały mi na równi z żółtym Van den Hulem, kosztuje kilkaset złotych więcej. W świetle powyższego nie pozostało mi nic innego, jak zostawić go w posiadanym systemie.


47-57 01 2014 TheVanDenHulHDMIFlat T

Autor: Mariusz Zwoliński
Źródło: HFM 01/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF