Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Chord HDMI Advance

47-57 01 2014 ChordHDMIAdvanceAngielska firma Chord Company powstała w 1986 roku. Od samego początku działalności założyciele przykładali większą wagę do jakości swoich produktów niż do liczby szpul opuszczających mury fabryki. Może właśnie dlatego przewody Chorda nie należą do najtańszych i najpopularniejszych na rynku, za to mają spore grono wiernych odbiorców.
W katalogu znajdziemy tylko dwa modele HDMI. Oba trafiły do testu.



Tańszy jest żywą ilustracją powiedzenia „pozory mylą”. Pod względem wizualnym lokuje się gdzieś w przedziale 100-150 zł i prezentuje się mniej okazale niż np. Bridge Elite. Otoczony białą koszulką, średnicą i wyglądem jest zbliżony do koncentrycznego przewodu antenowego i tylko strzałki oznaczające kierunkowości wskazują, że coś więcej jest na rzeczy. Owo „coś więcej”, to wiązka przewodów sygnałowych ze srebrzonej miedzi z dodatkowym kanałem ethernetowym. Wtyczkę odlano z miedzi, a następnie posrebrzono i powleczono złotem.



Obraz
Choć Chord jest tylko ciut droższy od poprzedników, w obrazie nastąpiła istotna zmiana jakościowa. Wzrosła plastyczność i namacalność przedmiotów. Wszelkie materiały, od papieru, przez drewno, po tkaniny zyskały wypukłą fakturę. Angielski przewód wyostrzył kontury i wydobył detale z tła, co zaowocowało poprawą płynności i spójności ruchu.


Największa zmiana zaszła w palecie barw. Powiedzieć, że są soczyste, to nie powiedzieć nic. Różnica pomiędzy kolorami z Chordem a tymi z najtańszym kablem była taka, jak pomiędzy obrazem malowanym farbami olejnymi a szkolnymi plakatówkami. Na szczęście Chordowi udało się uniknąć cukierkowości, czego się obawiałem po pierwszych scenach.


Co ciekawe, powyższe wrażenia nie biły w oczy natychmiast po wpięciu kabla w system. Odkrywałem je wraz z upływem czasu. Bezpośrednie porównania ze zwykłym przewodem przy szybkim przełączaniu wejść może i nie wypadały efektownie, ale ile naprawdę wnosił Chord, doceniłem po kilkudziesięciu minutach, gdy kontrolnie wróciłem do zwykłego drucika. W porównaniu z anglikiem była kompletna klapa.
Chord Advance to bez wątpienia kabel z gatunku efektywnych, nie efekciarskich.


47-57 01 2014 ChordHDMIAdvance T

Autor: Mariusz Zwoliński
Źródło: HFM 01/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF