Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Albedo Flat One/Air 1

Mag 08-10 03 2013 01Albedo powstało w 1996 roku w Bydgoszczy i specjalizuje się w produkcji srebrnego okablowania do systemów hi-fi. To jedyny znany mi producent, który wytwarzanie kabli rozpoczyna od wytopu kruszywa na przewodniki. Cały proces jest dokładnie kontrolowany, ponieważ – jak twierdzi Grzegorz Gierszewski, właściciel firmy – nawet niewielkie różnice temperatury topnienia przekładają się na słyszalne zmiany w dźwięku.

Albedo używa nowoczesnych pieców indukcyjnych, w których w osłonie argonu topi się srebrny granulat. Zanim przewodnik zostanie umieszczony w izolacji, musi przejść kilka etapów, m.in. walcowanie do żądanej grubości i szerokości.

Przewodniki mają przekrój prostokątny, co zmniejsza efekt naskórkowy. Do konfekcjonowania stosuje się wysokiej jakości wtyki, a do lutowania – cynę z domieszką srebra. Na koniec kable zostają ozdobione solidną plakietką z nazwą modelu oraz zapakowane w estetyczną kartonową teczkę. Wszystko to jest pracochłonne i, co się z tym wiąże, kosztowne. Tym bardziej muszę więc podkreślić, że w kontekście jakości wykonania ceny produktów Albedo wydają się umiarkowane. Przewody prezentują się znakomicie, z dbałością o detale.

Flat One
Wygląd Flat One bardzo mi przypadł do gustu. Bordowa izolacja silikonowa, pokryta czarną nylonową siateczką, świetnie się komponuje z rodowanymi wtykami o niewielkiej oporności oraz ozdobnymi srebrnymi pierścieniami. Wewnątrz nieekranowanego przewodu biegną dwie srebrne taśmy izolowane powietrzem.

Air 1
Głośnikowy Air 1 ma klasyczny czarny kolor, co wraz z plakietkami, na których wygrawerowano nazwę modelu, oraz srebrnymi bananami z miedzi berylowej tworzy efekt stonowanej elegancji.

Jako przewodnik zastosowano tu pojedynczą srebrną taśmę w izolacji powietrznej.

 

Robert Trzeszczyński

Mag 08-10 03 2013 opinia1

Albedo znam od lat. Rozmowy z Grzegorzem Gierszewskim pozwoliły mi poznać firmową filozofię, zgodnie z którą odpowiednio uformowane srebro to najlepszy przewodnik sygnału muzycznego. W związku z tym tekst, który miał być recenzją kabli, przerodził się w wewnętrzną polemikę pomiędzy upodobaniami moimi, a tymi, które chce mi zaszczepić Grzegorz. Jaka jest prawda, rozstrzygnijcie sami.
Flat One i Air 1 łagodzą chropowatość systemu. Przy dłuższym kontakcie z nimi nasza percepcja się zmienia i nie tęsknimy już tak bardzo za wyczynowym oddaniem detali, perfekcyjną precyzją ustawienia instrumentów na scenie czy popisowo kontrolowanym basem. Te kable nie są szablonowe. Prezentują podejście do odtwarzania muzyki inne niż większość konkurencji. Teraz rozumiem, dlaczego Grzegorz zaleca wpięcie kabli na kilka dni i długie spokojne odsłuchy. Błyskawiczne przepinanie Albedo z innym przewodami pokazuje efektowne cechy tych drugich. Flat One i Air 1 stawiają na coś zupełnie innego. W pierwszej chwili wydają się matowe i przygaszone. Jednak dłuższe przebywanie z muzyką pokazuje, że spokojniejsza prezentacja może się okazać bardziej kojąca i na dłuższą metę mniej męczy. Takie podejście coraz bardziej do mnie przemawia, jednak do recenzowania potrzebuję lupy powiększającej detale. Muszę też przyznać, że uwielbiam śledzić popisy perkusistów czy szalone free jazzowe odjazdy, gdzie precyzja i kontur są ważniejsze od płynności. Przewód głośnikowy sprawdzałem razem z łączówką, ale też osobno. Oba modele pokazują zbliżoną sygnaturę brzmienia, jednak to Air 1 w większym stopniu odpowiada za przyciemnienie dźwięku. Flat One wydaje się lepszą częścią firmowego zestawu. Barwowo jest nieco zbliżony do znacznie droższej Tary Labs RSC Prime, jednak ta ostatnia ma bardziej dźwięczną i wybrzmiewającą górę i dokładniejszy bas.

Mag 08-10 03 2013 02     Mag 08-10 03 2013 03

Albedo nie dąży do cyzelowania szczegółów. Kable należy po prostu podpiąć i cieszyć się muzyką. Sprawdzą się w starym rocku lub symfonice. Polecam je także wszystkim melomanom, którzy chcą przyciemnić i złagodzić zbyt ostre brzmienie systemu.

Robert Trzeszczyński

Mag 08-10 03 2013 opinia2

O brzmieniu Albedo słyszałem wiele dobrego, z tym większą więc ochotą przystąpiłem do testu.
Pierwsze minuty odsłuchu przebiegały spokojnie, co trochę się kłóciło z moim subiektywnym przeświadczeniem, że srebrne kable zaskoczą dynamiką, podkreślą górę pasma i zasypią mnie szczegółami. Nic takiego się nie stało. Przeciwnie, z głośników popłynęła pełna spokoju muzyka.
Brzmienie było gęste, ciepłe i bardzo przyjemne; jakby sklejone w jednolitą całość. Nie zwolniło nadmiernie, ale też nie emanowało energią. Żaden zakres pasma nie został uprzywilejowany. Dawało to efekt wyjątkowej spójności i muzykalności. Mimo to nie potrafiłem się oprzeć wrażeniu, że ktoś położył na głośnikach koc; może niezbyt gruby, ale jednak. Skutkowało to odczuciem, że tony wysokie się wycofały, średnica zaokrągliła i zgubiła część szczegółów, a bas stracił na szybkości i zróżnicowaniu.
Uwagę przykuwała barwa instrumentów – wiarygodna, naturalna, ale i zbytnio wygładzona. Nic nie kłuło w uszy; nie drażniły eksponowane w niektórych nagraniach sybilanty. Taka prezentacja ograniczyła poczucie przestrzenności dźwięku, separacji instrumentów i ich lokalizacji.

Reklama

Ciekawe, że opisany charakter brzmienia dotyczy zarówno łączówki, jak i przewodów głośnikowych, ale opisane efekty nie sumują się, kiedy słuchamy kabli w tandemie. Zauważone cechy powtarzały się z każdą z użytych w teście amplifikacji, choć najmniej były odczuwalne z tranzystorowym wzmacniaczem Zagra IV.
Komplet Albedo można z czystym sumieniem polecić do systemów o wyostrzonym brzmieniu z wyeksponowaną górą pasma, którym brak muzykalności. Do zestawień, które mają przede wszystkim sprawiać przyjemność ze słuchania, a nie służyć do dzielenia włosa na czworo.

Jerzy Mieszkowski

Mag 08-10 03 2013 daneTechniczne

Autor: Robert Trzeszczyński i Jerzy Mieszkowski
Źródło: MHF 1/2013

Pobierz ten artykuł jako PDF