Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Charles Lloyd - Mirror

117-118 11 2010 CharlesLloyd

ECM 2010
Dystrybucja: Universal

Interpretacja: k5
Realizacja: k6

Charles Lloyd pozostanie fantastycznym saksofonistą i znakomitym liderem. Człowiekiem, w którego zespołach muzycy grają lepiej (a przynajmniej inaczej) niż w swoich własnych grupach. Dotyczy to m.in.: Keitha Jarretta, Michela Petruccianiego czy Bobo Stensona. W tej grupie sławnych pianistów dziś znalazł się „młody wilk” – Jason Moran. Nadzieja amerykańskiego jazzu pracę w formacji Lloyda traktuje niezwykle prestiżowo i wszem i wobec obwieszcza, że spełniło się dzięki temu jedno z jego życiowych marzeń.
Grupa, która weszła do kalifornijskiego studia, by zarejestrować „Mirror”, nie jest nowa. Kwartet (obok lidera i Morana – Reuben Rogers na kontrabasie i Eric Harland na perkusji) nagrał już album koncertowy „Rabo de Nube” (2008).
Tym razem jednak zespół Lloyda zaprezentował się studyjnie.
I od razu powiem, że dla mnie jest to kandydatka na płytę roku 2010! Z tego albumu wręcz bije spokój i pewność siebie lidera, które udzielają się pozostałym instrumentalistom, a następnie – słuchaczom. I nie ma znaczenia, czy panowie grają połamane Monkowskie standardy, przebój The Beach Boys, wyświechtany „I Fall In Love Too Easily” czy kompozycje Lloyda. Wszystko brzmi, jakby tych czterech grajków spędziło życie, cyzelując te tematy.
Lider w trakcie tych ponad 70 minut nie zagrał ani jednego niepotrzebnego dźwięku. To piękna, mądra i wyśmienicie zarejestrowana muzyka.

Autor: Marek Romański
Źródło: HFiM 11/2010

Pobierz ten artykuł jako PDF