Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Nguyen Le - Celebrating The Dark Side of the Moonmith - The Great Lakes Suites

cdhfm10r005

ACT Music 2014

Muzyka: k4
Realizacja: k2

Nie od dziś znani wykonawcy biorą na warsztat całe płyty innych muzyków. Tak było m.in. ze słynnym „Sierżantem Pepperem” i „Abbey Road” Beatlesów, które to albumy przeniósł na ekran reżyser Michael Schultz, wspólnie z producentem Robertem Stigwoodem. Kompozycje czwórki z Liverpoolu wykonały inne gwiazdy, z The Bee Gees na czele. Rockowa klasyka inspiruje również muzyków jazzowych. Francuski gitarzysta wietnamskiego pochodzenia, Nguyen Le, zaaranżował i wykonał całą „Ciemną stronę księżyca” Pink Floyd. W niektórych instrumentacjach pomagał liderowi Michael Gibbs, zaś Jorg Achim Keller dyrygował big-bandem NDR. Obowiązki wokalistki wzięła na siebie koreańska piosenkarka, Youn Sun Nah. Lider zachował większość repertuaru w oryginalnej formie, dodając jazzowe improwizacje. Wstawił też – nie wiedzieć czemu – pięć własnych kompozycji. Niektóre kawałki, takie jak „Breathe” czy „Brain Damage”, są prawie niezmienione. Inne – jak „Time” czy „Us and Them” – nabrały nowych cech, głównie instrumentalnych. Z kolei „The Great Gig in the Sky” jest nie do poznania. Mimo zmian i dodatków, muzyczne duchy Watersa, Gilmoura, Masona i Wrighta są tu obecne. Na koniec jest nawet tekst, zamykający oryginalną płytę, tyle że odczytany przez kobietę: „Nie ma ciemnej strony księżyca. Właściwie cały jest ciemny”. Zgrabnie wyszło. Dlaczego więc tylko cztery punkty? Bo nie ma jak oryginał.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 10/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF