Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Max von Mosch Orchestra - Berlin Kaboom!

cd 102014 005

ACT Music 2014

Muzyka: k4
Realizacja: k2

Wytwórnia ACT wprowadziła serię płyt z nagraniami duetów, co jednak nie przeszkadza jej równolegle wydawać większych składów. Przykładem album „Berlin Kaboom!”. Pomysłodawcą i jednym z realizatorów przedsięwzięcia jest saksofonista, a zarazem producent krążka, Max von Mosch. On również skomponował siedem utworów, które 10-osobowy zespół wziął na warsztat i latem 2012 roku prezentował przez tydzień w monachijskim klubie „Unterfahrt”. Omawiany album jest wyborem zarejestrowanych tam występów. Otrzymujemy bogatą, chociaż daleką od typowej bigbandowej oprawy, paletę barw. Zamiast rytmicznego, synkopowanego jazzu, słychać potężne, sugestywne brzmienia, ze sporą dawką improwizacji. Każdy utwór, zgodnie z informacją kompozytora, ma swoją historię. Na przykład „Space Walk” opowiada o pierwszym kosmicznym spacerze. „Dark Sheen” to impresja na temat miasta widzianego nocą z pięciopiętrowego budynku, a „Kazachstan” – dźwiękowa relacja autora z podróży. Oczywiście trudno dopasować opisy do dźwięków bez autorskich objaśnień, za to bez żadnych wskazówek można podziwiać talent instrumentalistów. Tworzą oni obszerne muzyczne pejzaże, a kiedy przychodzi czas, czarują intrygującymi solówkami. Czasem nawet na modłę australijskich aborygenów, jak to ma miejsce w „Human Intent”, gdzie Adrian Mears gra na didgeridoo.

Autor: Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 05/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF