HFM

artykulyskrot3

Nik Bartsch’s Ronin - Llyria

117-118 11 2010 NikBartschsRonin

ECM 2010
Dystrybucja: Universal

Interpretacja: k3
Realizacja: k5

To już trzecia płyta zespołu szwajcarskiego pianisty Nika Bartscha dla niemieckiej oficyny ECM. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że szef tej wytwórni, Manfred Eicher, ma jasno skonkretyzowane brzmienie, które stara się promować na wydawanych przez siebie krążkach. Pod tym kątem dobiera też artystów.
Wyrafinowane „europejskie” harmonie, klasycyzujące brzmienie, atmosfera nostalgii i tajemniczości – to główne cechy „brzmienia ECM”. Nik Bartsch, na pierwszy rzut ucha, zdaje się do tych kryteriów pasować jak ulał. Zarówno preferowane przez niego harmonie, jak i ostre, przestrzenne smugi dźwięku, przypominające chwilami Garbarka, kojarzą się jednoznacznie z produkcjami ECM.
Jest jednak parę elementów, które odróżniają szwajcarską grupę od typowych ECM-owych przynudzań. Przede wszystkim słychać, że tym muzykom nie jest obca rockowa energia. Gra sekcji rytmicznej (z gitarą basową!) momentami pulsuje ze sporą werwą. Do tego Bartsch często stosuje proste, acz efektowne patenty rodem z muzyki repetytywnej. Czasem trafiają się też miłe melodie.
Z pewnością nie jest to arcydzieło; wątpię nawet, by sami muzycy takowe zamyślali. Mimo wszystko słucha się tego przyjemnie, w dodatku nie jest to twórczość szczególnie absorbująca uwagę. Można przy niej bezproblemowo wypoczywać, a to też ma swoją wartość.

Autor: Marek Romański
Źródło: HFiM 11/2010

Pobierz ten artykuł jako PDF