Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Niech zawsze ktoś na nich gra

82-84 01 2014 01Zadany nam na dziś temat brzmi: „zapomniane instrumenty”. Ale cóż to właściwie znaczy? Czy chodzi o instrumenty z wykopalisk, na przykład w Afryce czy Ameryce Południowej? Proste instrumenty używane w dawnych rytuałach religijnych, uroczystościach i zabawach? Instrumenty, które odeszły do historii wraz z kulturą, której służyły?

Przyjrzyjmy się choćby jednemu z najpopularniejszych instrumentów starożytnej Grecji – aulosowi. To dwie piszczałki połączone u góry, dzięki czemu można jednocześnie dmuchać w oba stroiki, ale przebierać palcami na każdej z piszczałek niezależnie. Czy ktoś produkuje dziś aulosy, gra na nich? Na pewno znajdą się specjaliści muzykolodzy czy miłośnicy cywilizacji antycznej, ale czy aulos stale gości na estradach koncertowych, w kanałach orkiestrowych, programach szkół muzycznych, nagraniach? Nie. Słowo „aulos” występujące w nazwach formacji muzycznych (Kameralny Zespół Muzyki Dawnej „Aulos” z Białegostoku, Kwartet Aulos z Poznania) jest mylące.
Jak brzmiał aulos w czasach Homera? Jak brzmiał epigonion? A jak salpinks? Historycy, muzykolodzy, inżynierowie i informatycy (m.in. ze słynnego europejskiego ośrodka badawczego CERN) połączyli siły, aby to zbadać, a odtworzywszy dźwięki całej grupy antycznych instrumentów, pragną sformować Orkiestrę Zagubionych Dźwięków. Od pomysłu do realizacji projektu upłynęło czterdzieści lat – lat oczekiwania na szybsze komputery.
Aulos podzielił los wielu instrumentów, które wypadły z głównego nurtu kolejnych epok w dziejach muzyki. Psałterium, gemshorn, basethorn, fidel kolanowa, teorban, flet traverso, portatyw, wirginał, harmonika, baryton, cynk, sackbut… Nazwy można mnożyć – były używane w kapelach dworskich i klasztornych w wieku XIV, XV oraz XVI, ale do połowy XIX, do czasu ustalenia współczesnego składu orkiestry symfonicznej, słuch o nich zaginął. Ostatnie kilkadziesiąt lat to rosnące zainteresowanie muzyką dawną, a więc także zmartwychwstanie instrumentów – budowanie kopii zabytkowych okazów lub nowych egzemplarzy na podstawie rycin i opisów.


Jeden z pierwszych spektakularnych powrotów stał się udziałem klawesynu, a to za sprawą naszej rodaczki, Wandy Landowskiej, wiek temu. Landowska preferowała instrumenty o unowocześnionej, „wzmocnionej” konstrukcji. Później przewagę zdobył trend maksymalnie wiernego odtworzenia wzorców z dawnych epok, najlepiej z powołaniem się na konkretnego mistrza i instrument poddawany rekonstrukcji.


Posiadłszy instrument, należy opanować technikę gry na nim i poznać literaturę muzyczną epoki oraz znaleźć swoje miejsce na mapie zjawisk – poszukać innych instrumentalistów chętnych do współpracy. Kreatywny krąg muzyków skupił wokół siebie Jordi Savall, wirtuoz violi da gamba i innych typów viol. W Polsce takimi animatorami ruchu muzyki dawnej, organizatorami zespołów i nauczycielami są m.in. Jacek Urbaniak, Marcin Bornus Szczyciński, Agata Sapiecha czy Jakub Burzyński.

82-84 01 2014 08

Projekt Leonarda da Vinci


Osobny wątek to instrumenty ludowe, charakterystyczne dla danego regionu. Przetrwały w niezmienionej formie setki lat, a tajniki konstrukcji i gry przekazywano ustnie z pokolenia na pokolenie. Prężna, barwna kultura tradycyjna gaśnie jak niepodsycane ognisko. Wiedza o muzyce ludowej trwa jeszcze, przechowywana przez sędziwe jednostki. Japończycy mówią o tych strażnikach dziedzictwa „żywe skamieliny”. Ale dla instrumentów ludowych jest światło w tunelu, o czym będzie mowa później.

Oto nasz subiektywny wybór instrumentów zapomnianych:

Viola d’amore
Instrument smyczkowy z rodziny skrzypiec, zwany też altówką miłosną lub amorką, popularny w baroku.
Skąd się wzięła nazwa? Może od miękkiej, lirycznej barwy? Albo od podobieństwa do instrumentów mauretańskich? Albo od typowego dla tego instrumentu zakończenia gryfu nie tradycyjnym ślimakiem, lecz główką amorka? Chociaż spotykane są też inne. Viola d’amore ma metalowe struny w liczbie co najmniej czternastu, spośród których siedem górnych to struny melodyczne, a pozostałe, przebiegające poniżej – rezonansowe.

82-84 01 2014 02

Viola d’amore: ozdobny ślimak


Współczesny lutnik Krzysztof Pawlikowski zbudował violę d’amore Artura Paciorkiewicza. W repertuarze Paciorkiewicza są nie tylko utwory dawne (Vivaldiego, Telemanna), lecz także kompozycje XX-wieczne (Poradowskiego, Wiszniewskiego).

Basethorn (rożek basetowy)
Instrument dęty, odmiana klarnetu altowego, ulubiony instrument Mozarta, przeżywający apogeum popularności właśnie w czasach tego kompozytora. Basethorn charakteryzuje się lekko wygiętymi czarą i tzw. fajką przy ustniku. Ma głębokie, ciepłe brzmienie. 

 

82-84 01 2014 04

Basethorn


Trzech instrumentalistów z liderem Bogdanem Ocieszakiem tworzy Trio Rożków Basetowych. W składzie rozszerzonym o dwóch „zwykłych” klarnecistów występują pod nazwą Mozartowski Zespół Basethornowy. To grupa muzyków i pedagogów z Gdańska, Katowic i Krakowa. Warto wspomnieć, że w Polsce jest tylko sześć basethornów, z czego trzy w posiadaniu członków zespołu Ocieszaka.

Viola organista
Informacje o rekonstrukcji tego instrumentu obiegły świat, kiedy po artykule opublikowanym w „Tygodniku Powszechnym” sprawą zainteresowała się prasa francuska i amerykańska. Sławomir Zubrzycki, polski pianista z żyłką konstruktora (zbudował m.in. klawikord), usłyszał od znajomego teoretyka muzyki o klawiolinie (łac. viola organista), zwanym też fortepianem garbatym lub smyczkowym. Instrument wykonał ksiądz Jarmusiewicz w latach 30. XIX wieku, ale skąd wziął pomysł? 

82-84 01 2014 03

Aulos

 

Okazało się, że już w XVI wieku skonstruował go niejaki Hans Heiden z Norymbergi (w języku niemieckim nazwa klawiolinu brzmi „Geigenwerk”), ale to również nie on wymyślił ideę. Pomysłodawcą violi organista był sam Leonardo da Vinci, a jej projekt znajduje się w „Codice Atlantico” – zbiorze notatek Leonarda w bibliotece w Mediolanie. Zubrzycki w ciągu czterech lat zbudował instrument, na którym można grać; osobiście dał już niejeden koncert. Zastosował struny metalowe (61 strun jelitowych byłoby trudno nastroić) i cztery smyczki „kołowe” (obręcze pocierające struny). Wiedząc o tylko jednej kompozycji przeznaczonej na ten rzadki fortepian (sonata Carla Philippa Emanuela Bacha), zaczął szukać utworów o podobnym charakterze. Doszedł do wniosku, że ze względu na brzmienie violi organisty należałoby adaptować kompozycje smyczkowe. O swoim klawiolinie mówi: ,„Repertuar może być poszerzony o pewne utwory barokowej muzyki organowej, niezależnie jednak od wszystkich podobieństw brzmieniowych do violi da gamba czy organów uważam, że jest to instrument brzmieniowo autonomiczny. Na modelu, który stworzyłem, we wczesnym okresie badań zauważyłem wielkie możliwości ekspresyjne: spostrzegłem, że wraz ze zmianą szybkości smyczka pojawia się piękne otwarcie, zaokrąglenie dźwięku, rodzaj dźwiękowego brzucha. W niższych rejestrach jest ono większe, w wyższych ten dźwięk jest prostszy, ale istnieje także możliwość gry techniką vibrato”.

 

 

82-84 01 2014 05

Skrzypce diabelskie



Muzealna kolekcja
Największy w Polsce i jeden z najcenniejszych w Europie zbiór instrumentów zgromadzono w Poznaniu w Muzeum Instrumentów Muzycznych, otwartym w 1949 roku przy Starym Rynku w trzech XV-wiecznych kamieniczkach. Znajdują się tam: arcydzieła polskiej i włoskiej sztuki lutniczej z XVI-XVIII wieku, pozytywy szkatulne z XVI i XVII wieku, kolekcja harf, zbiór fortepianów firm polskich i europejskich z XVIII, XIX i XX wieku, unikatowy chór puzonów z XVIII wieku, duży zespół instrumentów blaszanych polskich budowniczych (XIX i XX w.), zbiór mechanizmów grających, instrumentarium z terenu Wielkopolski, Beskidów, Podhala, Mazowsza i Małopolski oraz rekonstrukcje zapomnianych już instrumentów i znalezisk archeologicznych; instrumenty muzyczne z krajów pozaeuropejskich, m.in. cenne obrzędowe instrumenty meksykańskie ayacachtli, pochodzące z epoki prekolumbijskiej czy instrumenty Aborygenów.

 

82-84 01 2014 09

Lira korbowa



Państwowe wspomaganie
Muzyka jest częścią dziedzictwa narodowego, więc naturalne, a wręcz konieczne jest chronienie przez państwo tego wszystkiego, co jeszcze istnieje – pamięci i wiedzy o dawnych instrumentach, o tym, jak je budować i jak na nich grać. Instytut Muzyki i Tańca, jako agenda Ministra Kultury, prowadzi dwa programy dotacji dla projektów związanych z tym obszarem. Program „Szkoła mistrzów budowy instrumentów ludowych” ma na celu: naukę i upowszechnianie technik budowy polskich instrumentów ludowych oraz wiedzy o ich roli w kulturze Polski na przestrzeni dziejów metodą bezpośredniego przekazu mistrz-uczeń; stworzenie podstaw dla twórczości zaspokajającej potrzeby krajowego rynku muzyków i kapel na instrumenty związane z danym regionem oraz wykreowanie swoistego „produktu regionalnego” jako elementu tożsamości; wreszcie: zainteresowanie młodego pokolenia tradycyjnymi technikami budowy instrumentów oraz upowszechnianie fachu twórców instrumentów i wspieranie młodych artystów muzyków. 

82-84 01 2014 06

Viola organista Zubrzyckiego


Drugi program to „Szkoła mistrzów tradycji”, która stawia sobie za zadanie upowszechnianie umiejętności tradycyjnej gry na instrumentach i śpiewu poprzez bezpośredni przekaz mistrz-uczeń, a także tworzenie podstaw dla twórczości na bazie dobrze poznanej tradycji. Dotychczasowi beneficjenci zgłębiali i praktykowali konstrukcję takich instrumentów, jak: dudy wielkopolskie (typ bukowsko-kościański), sierszeńki dmuchane, cymbały, bas czy bębenek biłgorajski. Uczyli się grać m.in. na ligawce podlaskiej, suce biłgorajskiej, skrzypcach podwiązanych i bębenku obręczowym suwalskim.

 

82-84 01 2014 07

Sławomir Zubrzycki gra na swojej konstrukcji.



Stare instrumenty, młodzi muzykanci
Od piętnastu lat działa w Warszawie zespół dziecięcy „Vistula”, prowadzony przez Jerzego Burdzego, instrumentalistę i pedagoga. W czasie prób w Domu Kultury „Działdowska” trzydziestka małych zapaleńców uczy się tradycyjnych tańców i pieśni oraz gry na instrumentach ludowych, które dla potrzeb zespołu zbudował sędziwy Stanisław Wyżykowski z Haczowa koło Brzozowa na Podkarpaciu – jeden z niewielu polskich wytwórców lir korbowych. Jeśli ośmioletnia dziewczynka z „Vistuli” mówi; „Umiem grać na basetli, lirze i cymbałach”, a jej młodsza, zaledwie sześcioletnia koleżanka, wyznaje: „Najbardziej lubię grać na basetli i diabelskich skrzypcach” – to możemy z lekkim optymizmem patrzeć w przyszłość. Używane instrumenty to żywe instrumenty. Niezapomniane.

 

82-84 01 2014 10

Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu


    


Autor: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 01/2014

Pobierz ten artykuł jako PDF