Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Thorens TD 240-2

36-39 10 2013 01m

Thorens istnieje od ponad 125 lat. W 1903 roku produkował fonografy, później gramofony z tubą, a w latach 20. XX wieku stosował napęd elektryczny. W drugiej dekadzie XXI wieku Hermann Thorens nadal mógłby znaleźć w prasie fachowej opisy urządzeń oznaczonych swoim nazwiskiem.

 

Budowa
Thorens TD 240-2 to jeden z nielicznych współczesnych gramofonów automatycznych. W ofercie firmy występuje także jego wersja manualna, oznaczona jako TD 235.
W materiałach podano, że podstawę wykonano z litego drewna, chociaż wygląda na sklejoną z MDF-u. Dostępne wykończenia obejmują jasny fornir orzechowy oraz czarne lakiery fortepianowy i matowy. W wyfrezowaniu zamontowano metalową platformę konstrukcyjną dla łożyska, podstawy ramienia i silnika wraz z elektronicznym układem stabilizacji obrotów.

Posiada ona elastyczne zawieszenie, odprzęgające cały układ od właściwej obudowy. Silnik prądu stałego, poprzez gumowy pasek, napędza plastikowy talerzyk, na którym umieszcza się lekki aluminiowy talerz. Pomysłowy zacisk zapewnia osadzenie na osi i docisk do subplatera.


Brzeg talerza wypolerowano na wysoki połysk, co w połączeniu z czarną filcową nakładką nadaje mu elegancki wygląd. Z lewej strony podstawy znajduje się wybierak prędkości obrotowej (33 1/3, 45 i 79 obr./min). Opisy oraz oznaczenie modelu naklejono bezpośrednio na podstawę. 

 

Z prawej strony widać podstawę ramienia i przełączniki: start/stop, wyboru średnicy płyty oraz dźwignię windy.
Plintę zamyka od spodu mniejsza płyta, wiórowa, w czarnej winylowej okleinie, wspierająca się na czterech plastikowych nóżkach. Od spodu widać dodatkowe elementy gumowe tłumiące drgania.

 

36-39 10 2013 02m

Sterowanie automatyką TD.

 

 

Ramię TP 19-1 to lekka konstrukcja z zawieszeniem kardanowym, cienką aluminiową belką oraz plastikową główką. Przeciwwaga, nakręcana na belkę, służy do „wyzerowania” ramienia. Wyskalowane pokrętło regulacji siły nacisku ulokowano z boku zawieszenia. Umożliwia precyzyjne ustawienie VTF, bez poruszania przeciwwagą.

 

36-39 10 2013 02m

Tak naprawdę to budżetowa
wkładka AT-95E.


Sprężynowy antyskating jest ustawiany pokrętłem u podstawy ramienia. Wskazywana wartość powinna odpowiadać wybranej sile nacisku. Nie przewidziano możliwości regulacji VTA. Przewody sygnałowy (przeciętnej jakości) i uziemiający ramię wyprowadzono w tyłu.
Wkładka typu MM to oznakowana logo Thorensa Audotechnica AT-95E. Od zielonego oryginału różni ją czarny kolor obudowy igły. Jej diamentowa końcówka o eliptycznym szlifie została osadzona na aluminiowym wsporniku. W układzie elektrycznym zastosowano podwójny magnes (Dual Magnet). Przetwornik generuje napięcie nominalne 3 mV. Optymalna siła nacisku zawiera się w zakresie 1,5-2,5 g.
Odchylana na zawiasach pokrywa skutecznie chroni gramofon przed kurzem. W czasie odsłuchu powinna jednak pozostawać uniesiona. 

 

36-39 10 2013 02m

Thorens pamięta
stare czasy
i szelakowe płyty.


Zasilacz wtyczkowy najlepiej oglądać tylko raz – przy podłączaniu urządzenia. Ale bez niego nic by nie zadziałało, więc uznaję, że spełnia swoją rolę. Do gramofonu Thorens dołącza pomysłowy szablon do ustawiania przesięgu oraz krążek centrujący do singli.
Wersja recenzowana – w jasnej okleinie orzechowej – oraz wersja w czarnym błyszczącym lakierze kosztują po 3150 zł. Wersję w czarnym lakierze matowym wyceniono na 2800 zł.

Ustawienie
Thorens TD 240-2 to kompletne urządzenie. Początkowo obawiałem się, czy wkładka AT-95E nie jest zbyt prostym przetwornikiem dla gramofonu za 3000 zł. Poznałem jej możliwości w zestawieniach z tańszymi urządzeniami i nie wzbudziła mojego entuzjazmu. Gdyby istniała możliwość zakupu TD 240-2 bez wkładki, to intuicyjnie sugerowałbym oszczędności na kolorze wykończenia plinty i zakup wyższego modelu Audiotechniki, np. AT-120E lub AT-440MLa czy też Ortofona z serii 2M. Zaufałem jednak producentowi i nie eksperymentowałem z doborem innych wkładek.

36-39 10 2013 05m

Thorens TD 240-2.


Fabryczny montaż i ustawienie przetwornika warto sprawdzić przy pomocy załączonego, prostego w obsłudze szablonu. Jego użycie wymaga odłączenia główki wraz z zamontowaną wkładką. Plastikowy element zakłada się na główkę i ustala pozycję igły w odpowiednim wcięciu. Pozwala to na proste ustawienie przesięgu. Siła nacisku dla AT-95E zawiera się w granicach 1,5-2,5 g. Thorens zaleca ustawienie dolnej wartości. Ustawienie według skali na ramieniu nie pokrywało się z pomiarem wagą elektroniczną – 1,5 g odpowiadało zmierzonym około 2 g. Za rozstrzygające uznałem wskazania wagi. Poza tym nie mam uwag do działania ramienia i jego ustawień. Przed uruchomieniem gramofonu niezbędne jest zdjęcie dwóch plastikowych blokad zawieszenia pod talerzem. Po tych przygotowaniach obsługa TD 240-2 to przykład funkcjonalności i prostoty.

36-39 10 2013 02m

Ramię TP 19-1.


Odsłuchanie płyty w trybie automatycznym wymaga jedynie wybrania prędkości obrotowej i przełączenia jednej dźwigni. Ramię zostaje przesunięte nad początek płyty (30 cm w przypadku LP i 17cm w przypadku singli) i płynnie opuszczone na jej powierzchnię. Sekwencja startowa jest na tyle spokojna, że pozostawia czas na oczyszczenie powierzchni winylu przy pomocy suchej szczoteczki. W trybie ręcznym – niezbędnym do odsłuchania wybranego utworu lub płyty nietypowej – należy po prostu przesunąć ramię w wybrane miejsce i opuścić je przy pomocy windy.
Po zakończeniu odtwarzania ramię parkuje w uchwycie, a silnik się wyłącza. Bajeczne rozwiązanie dla zmęczonych dniem i zasypiających w objęciach muzyki. Cierpiącym na bezsenność zabraknie tylko pilota.

Konfiguracja
W teście Thorens grał ze stopniami korekcyjnymi Amplifikator Pre-Gramofonowy z zasilaniem akumulatorowym oraz iFi iPhono. Źródła współpracowały ze wzmacniaczem Audio Research VSi60/KT120 i kolumnami ATC SCM-35. System ustawiony na stolikach StandArt STO i SSP łączyły przewody Fadela z serii Coherence One. Całość grała w pomieszczeniu o powierzchni 16 m2, o przyjaznej akustyce.

Wrażenia odsłuchowe
Doświadczenie górą. Thorens to wytrawny analogowy gracz, a wartość TD 240-2 przewyższa sumę elementów. Ten gramofon to przykład, jak z niedrogiego przetwornika wycisnąć maksimum możliwości. Brzmienie lokuje się blisko neutralności. Jest swobodne, lekkie i przestrzenne. Równowaga tonalna trzyma się blisko środka pasma, z delikatnym zaakcentowaniem wysokich tonów. Te ostatnie są przejrzyste, choć sporadycznie mogą wpaść w monotonię. Nie przekłada się to jednak na rozjaśnienie czy podkreślanie sybilantów. Wieńczą czystą i czytelną średnicę, dobrze różnicującą wokale.
W tym aspekcie bardzo ładnie zabrzmiała płyta „Breaking Silence” J. Ian, charakter nagrania której faworyzuje źródła wydobywające maksimum informacji ze średnicy. A tutaj żadnego uśredniania czy maskowania odgłosów w tle. Wyraźnie słyszalne są też różnice realizacji i tłoczeń. Czasem tylko chętnie widziałbym w brzmieniu Thorensa więcej wsparcia w niskich tonach. Z drugiej strony, zaprezentowana estetyka dobrze pasuje do całokształtu tego modelu. Poszukujących większej masywności brzmienia z gramofonu o miękkim zawieszeniu należałoby zachęcić do prób z innymi przetwornikami. Jeśli zaakceptujemy to niewielkie odstępstwo, okaże się, że dźwięk jest zaskakująco dojrzały.

36-39 10 2013 02m

Blok z silnikiem, łożyskiem
i ramieniem zawieszonym
elastycznie.

 

Po przesłuchaniu kilkunastu LP odnosi się wrażenie, że system korzysta z droższego źródła. Dużo się dzieje w mikrodynamice. Dźwięki i akordy są dobrze zróżnicowane i wybrzmiewają w pełni. Z lekkim ograniczeniem dolnego skaju pasma w parze idzie dynamika w skali makro. Przynajmniej tak początkowo sądziłem. Aż do momentu, gdy w ramach prób z repertuarem klasycznym sięgnąłem po „Uwerturę 1812” Czajkowskiego w tłoczeniu Telarca. Zarejestrowano tam prawdziwe armaty prochowe. Na powierzchni LP wyraźnie widać rozrzedzone rowki o powyginanym przebiegu, które są prawdziwym wyzwaniem dla gramofonu i układu ramię – wkładka. Już kilka drogich urządzeń nie sforsowało tego obszaru poligonu. Ku mojej wielkiej satysfakcji, Thorens zrobił to bezbłędnie, nawet na moment nie tracąc trakcji. Do tego okazało się, że w sytuacji bojowej brzmieniu wcale nie zabrakło siły i odgłosy wystrzałów zatrzęsły pokojem.
Ta sytuacja pokazała ekstremalne umiejętności TD 240-2, ale nie jego codzienność. Gramofon znacznie naturalniej czuje się w repertuarze kameralnym czy starych nagraniach rockowych, w których potrafi odnaleźć dużo przestrzeni i akustykę nagrań, tak studyjnych, jak i realizowanych na żywo. Jedną z najmocniejszych stron Thorensa jest stereofonia godna droższych konstrukcji. Scena ma bardzo dobrą głębię, która kontynuuje szerokość pierwszych planów i nie ulega zawężaniu do środka bazy. Wygląda na to, że TD 240-2 nie wybrzydza w repertuarze i potrafi dobrze odtworzyć każdą płytę.

Konkluzja
Thorens TD 240-2 to gramofon na początek pięknej analogowej wyprawy. Dla ceniących wygodę może się okazać źródłem docelowym.

 

      36-39 10 2013 02m

 

Autor: Paweł gołębiewski
Źródło: HFM 10/2013

Pobierz ten artykuł jako PDF