Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Sumiko Palo Santos Presentation

Mag 20-22 09 2009 01Sumiko to uznany dostawca sprzętu analogowego na rynek amerykański. Dystrybuuje tam m.in. gramofony Pro-Jecta, co tłumaczy współpracę obu firm na innych rynkach, również w Polsce.

Sumiko oferuje stosunkowo bogatą kolekcję wkładek. Mimo że większość stanowią niezbyt dziś drogie MM lub wysokopoziomowe MC (jak choćby znana BP), to w katalogu znajdziemy również przetworniki MC wysokiej klasy. Właśnie nadszedł moment zmian na szczycie. Dotychczasowy flagowiec Sumiko Pearwood Celebration II otrzymał wsparcie z góry – testowaną dziś Palo Santos Presentation. Najdroższa wkładka Sumiko plasuje się obok wyższych modeli Benza Micro, Lyry i tańszych Koetsu.


Sumiko nigdy nie twierdziło, że wnętrzności swoich przetworników wytwarza samodzielnie. Oczywiście, źródeł nie ujawnia, ale w opisie Palo Santos pojawia się stwierdzenie o „europejskim” wykonaniu. Istotną kwestię stanowią możliwości produkcyjne i skoro niektóre europejskie firmy przenoszą część produkcji do Japonii, to tym trudniej się zorientować, która europejska manufaktura podjęła się budowy Palo Santos.
Konstrukcja wkładki przypomina nieco poprzedniego flagowca – Pearwood, jednak w przeciwieństwie do niego drewniana obudowa jest otwarta od dołu, ukazując generator. Nowe jest zawieszenie wspornika z syntetycznego kauczuku. Sam wspornik zrobiono z pręta boru, a igła to diament o zaawansowanym szlifie 75 μm x 5 μm, odmiennym niż w Pearwood.
W generatorze zastosowano magnesy Alnico. Tłumiącą drgania, a przy tym dekoracyjną obudowę wykonano prawdopodobnie z twardego aromatycznego drewna z rodzaju Bulnesia (gatunek południowoamerykański, zwany też „świętym drzewem”).

Alek Rachwald

Mag 20-22 09 2009 opinia1

Podoba mi się ergonomia Palo Santos. Pokrojem przypomina Koetsu i ma podobne, równoległe krawędzie obudowy. Mimo że igła jest dobrze ukryta pod drewnianą skrzynką i niełatwo nią trafić w punkt na szablonie, to jednak utrzymanie równoległości krawędzi wkładki wobec linii szablonu okazuje się łatwe. Również siła nacisku (2 g) jest typowa dla współczesnych wkładek MC i w połączeniu z masą przetwornika stanowi kombinację przyjazną większości ramion i przeciwwag. Jeśli tylko ktoś nie dostał trwałego zeza podczas wielokrotnie ponawianych prób umieszczenia końca igły w punkcie „zero”, reszta to drobiazg i można przystąpić do słuchania.
Zacząłem nietypowo – od wokalu solo z płyty „Favorite Voices”. To test zarówno na kobiecy głos, jak i akustyczne basisko, w które ten album obfituje. Pod względem równowagi między wysokimi a niskimi tonami Palo Santos lokuje się trochę poniżej wkładek Lyry. Pokazuje mniej najsubtelniejszych detali, ale za to mocniejszy bas. Nie jest to zły interes, tym bardziej że Sumiko i tak cechuje zwiewny dźwięk. Jest tu dużo powietrza, przestrzeni i delikatnych drgnień przekazanych w sposób godny zaawansowanego szlifu igły. Uwagę zwraca silny i raczej miękki bas, naturalna średnica i obfite, lecz nieagresywne szczegóły. Stereofonia również pozostaje dobra, także w pionowym wymiarze sceny.
Przejście do utworów instrumentalnych (głównie symfoniki) potwierdziło wcześniejsze spostrzeżenia, zwłaszcza jeśli chodzi o jakość i rozdzielczość wysokich tonów. Skrzypce Perlmana oraz inne instrumenty smyczkowe zostały zaprezentowane doprawdy wspaniale – lekko, połyskliwie i barwnie. Średnica brzmiała pełnie, z wystarczającą dozą naturalnego ciepła, ale bez zaokrąglenia czy przegrzania. Bas pod względem mocy, rozciągnięcia i zróżnicowania lokuje tę wkładkę wśród najlepszych.
Nagrania symfoniczne były tymi, po które sięgałem z największą przyjemnością i najczęściej. Od koncertów Vivaldiego, przez Beethovena, Haydna, po Mendelssohna, każda płyta została przekazana wiernie i precyzyjnie, z satysfakcjonującym oddaniem tutti, zarówno pod względem rozdzielczości, jak i dynamiki.

Mag 20-22 09 2009 02     Mag 20-22 09 2009 03     Mag 20-22 09 2009 06

Poszukiwanie niedostatków lub cech charakterystycznych dźwięku Palo Santos kontynuowałem następnie przy nagraniach operowych („Łaskawość Tytusa” Mozarta, „Aida” Verdiego i „Carmen” Bizeta). Niedostatków nie wychwyciłem. Charakter brzmienia samej wkładki zaznaczał się słabo. Można mówić o dźwięku szczegółowym, ale nie rozjaśnionym; z dobrze rozciągniętym basem i łagodną średnicą. Wkładki nie cechuje bezlitosna, high-endowa detaliczność Lyry (choć nie jest do niej daleko); nie ma też ciepła Sheltera – a mimo to nie odczuwa się jego dojmującego braku.
Przeprowadzone na koniec badania płytą testową wykazały również zalety czysto mechaniczne: dobre trzymanie się rowka i odporność na rezonanse.
Flagowa Sumiko to przetwornik o neutralnym, dojrzałym i smacznym dźwięku. Z pewnością jest zdolna ukazać zalety najlepszych napędów analogowych. Chętnie widziałbym ją w moim systemie.

Alek Rachwald

Mag 20-22 09 2009 opinia2

Sumiko Palo Santos Presentation to najdroższa wkładka, jaką zamontowałem w swoim gramofonie. Ale zanim mogłem się przekonać o jej możliwościach, przebrnąłem przez tor przeszkód związanych z ustawieniem. Instrukcja dołączona do przetwornika zawiera sporo informacji o budowie i rozwiązaniach technicznych oraz dokładnie analizuje wpływ niewłaściwego ustawienia na charakter dźwięku. Zaleca na przykład ustalenie antyskatingu na 2/3 optymalnej siły nacisku (2 g), czyli odpowiadającą 1,251,3 g. Starałem się skrupulatnie dostosować do tych sugestii. Duży i kanciasty korpus przetwornika skutecznie zasłania widok wspornika i ostrza igły oraz punktów szablonu. W przypadku ramion, w których pozycję wkładki reguluje się śrubkami mocującymi do headshella, tak jak w PJ 9cc Evo czy OL Silver, wymaga to ogromnej cierpliwości, sokolego oka, dobrego rozproszonego oświetlenia i minimum godzinki wolnego czasu. Na szczęście kolejna kalibracja, tym razem w ramieniu SME 312 zainstalowanym do Garrarda 401, nie sprawiła kłopotu.
Wysiłek został nagrodzony jednym z najlepszych brzmień analogu, jakie słyszałem. Różnił się pomiędzy wykorzystanymi w teście napędami, ale uchwytna sygnatura pozostawała: Palo Santos Presentation stawia na płynną detaliczność.
Szczegóły muzyki, linie poszczególnych instrumentów, subtelności głosu nie ukryją przed nią niczego. Precyzyjny szlif, podobny do AT OC-9ML/II, nie zapewnia Sumiko w tej dziedzinie wielkiej przewagi. Natomiast odróżnia ją koloryt prezentacji. Gra łagodniej, mniej akcentując najwyższe rejestry i subtelniej układając średnie. O ile Audio-Technica spektakularnie przysuwa scenę do słuchacza, o tyle recenzowany przetwornik zachowuje w tej dziedzinie umiar. Wokale lokują się tuż za linią bazy, a dalsze plany pozostają świetnie zdefiniowane i doświetlone (Jacintha „Lush Life”) jak krajobraz w letnim południowym słońcu. Towarzyszy temu, typowa dla formatów wysokiej rozdzielczości, wyraźna aura otaczająca muzyków. Określenie akustyki pomieszczenia odsłuchowego nie nastręcza trudności. Opanowanie i dostojność brzmienia kojarzą się z charakterem Sheltera 901. Klasa i wierność kanonowi analogowego grania. W tym porównaniu Audio-Technica prezentuje brzmienie bardziej nowoczesne, lekko „podkręcone”, nastawione na odkrywanie ekscytacji, jakby zaakcentowane dodatkowym źródłem światła.

Reklama

Zestawienie z ramieniem SME 312 i napędem Garrard 401 wnosi do brzmienia Sumiko delikatne ocieplenie. Podkreśla je mocniejszy, chociaż troszkę gorzej zdefiniowany bas. Kolorystyka przesuwa się w kierunku wrześniowego popołudnia; dźwięki nabierają złotawego połysku. W tej konfiguracji z przyjemnością słuchałem przekroju twórczości Waterboys z LP „The Best Of The Waterboys ‘81-‘90”, a na deser pozostawiłem „Double Fantasy” Lennona i Ono.
Palo Santos Presentation nie dziesiątkuje płytoteki i na pewno będziecie chętnie wracać nawet do wysłużonych long playów. Trzaski wywoływane powierzchniowymi ryskami nie okazują się dokuczliwe, za to szlif Line Contact zapewnia odczyt dużej ilości ważnych informacji.
Na koniec nie powiem: „biegnijcie do sklepu”, ponieważ cenę Sumiko trudno uznać za przystępną. Do takiego zakupu potrzeba dojrzałości; może nawet desperacji. Nie zmienia to faktu, że klasa wykonania i dźwięk Palo Santos Presentation lokują ją w czołówce przetworników MC.
Może więc chociaż dopisać ją do listy marzeń?

Paweł Gołębiewski

Mag 20-22 09 2009 daneTechniczne

Autor: Alek Rachwald i Paweł Gołębiewski
Źródło: MHF 03/2009

Pobierz ten artykuł jako PDF