Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Flamenco i zmysły

67-68 09 2011 01Dorobek Carlosa Saury, dziś najsłynniejszego twórcy kina hiszpańskiego, dzieli się wyraźnie na dwa etapy, tak jak współczesna historia Hiszpanii.

Do początku lat 80. XX wieku kręcił mroczne opowieści o dewiantach, psychopatach i toksycznych rodzinach. Scenariuszowe aluzje i alegorie przekazywały dramatyczną prawdę o patologiach zżerających społeczeństwo pod dyktatorskimi rządami generała Franco. W tych filmach muzyka odgrywała istotną rolę, choć była tylko jednym z elementów ekranowej układanki. Niektóre utwory z muzyki klasycznej już na zawsze będą się nam kojarzyć z Saurą – na przykład Canción y Danzas No. 6 Mompou z filmem „Nakarmić kruki” czy „Papa, mon amour” z „Pygmaliona” Rameau – z „Elizo, moje życie”.


Od trzech dekad Saura, syn pianistki i brat malarza, niemal w całości oddał swój talent muzyce – muzyce związanej z kulturą iberyjską i iberoamerykańską. Tematem twórczości uczynił m.in. portugalskie fado i argentyńskie tango, ale najbardziej zafascynowało go flamenco. Temu gatunkowi poświęcił dziesięć filmów pełnometrażowych i fabularnych (np. „Salome”) i... właśnie, jak nazwać ten drugi nurt muzykaliów? Dokumenty? Wideoklipy?
Jeżeli chodzi o bogactwo informacji, dokładność opisu, dbałość o szczegół przekazu – są to wręcz filmy oświatowe. Gdy rozpatrywać ich piękno plastyczne oraz maestrię syntezy obrazu i dźwięku – są to wysmakowane „antymusicale”. Pod względem konstrukcji – stanowią ciąg teledysków, składających się na niezaistniały lecz możliwy do zorganizowania idealny koncert największych gwiazd. Tak było we „Flamenco” z 1995 roku, tak jest i w najnowszym filmie Saury – „Flamenco, flamenco” (2010), w którym wystąpili m.in.: Eva Yerbabuena, Sara Baras, Israel Galván, Estrella Morente, Niña Pastori, Miguel Poveda, Farruquito, Rafael Estévez & Nani Paños, Montse Cortés, Rocío Molina, Paco de Lucía, Manolo Sanlúcar, Tomatito y José Mercé.
We „Flamenco, flamenco”, zamiast zasypywać widza definicjami, nazwami i datami, Saura pozwala mu dotknąć tego zjawiska. Naprawdę dotknąć, bowiem kamera podchodzi tak blisko, że możemy dostrzec drzazgi wyrywane z parkietu przez podkute obcasy. Dać się porwać pędowi powietrza napędzanego wirującymi sukniami i poczuć spazmatyczne wibracje warg, z których wydobywa się ekstatyczny śpiew. Rytm, melodia, śpiew, słowo, taniec, gest, strój, kolor – wszystko to tworzy nierozerwalną całość, niesłychanie intensywną i skondensowaną. O zapamiętanych uczuciach i obrazach artyści opowiadają całym ciałem, a skala ekspresji dorównuje stopniowi precyzji karkołomnych układów choreograficznych, palcołomnych partii gitarowych i krtaniołomnych melizmatów. Jeden tancerz plus jeden gitarzysta, dwoje śpiewających tancerzy plus deszcz, jeden śpiewak plus trzech „stołowych stukaczy”, sześć tancerek zakrytych ciemnymi chustami – oto kilka przykładów ascezy środków wykonawczych, z której rodzi się feeria treści. Paradoksalnie, o wiele większe wrażenie robią najskromniejsze obsadowo etiudy niż występy dużych grup.

67-68 09 2011 02     67-68 09 2011 04

Podobnie jak w pierwszym podejściu do flamenco przed piętnastu lat, Saura znów zaprosił do współpracy operatorapoetę Vittorio Storaro. Ruchliwa kamera, teleobiektywy, długie ujęcia dają widzom szansę smakowania wyrafinowanej urody tego obrazu. Reżyser nie uległ pokusie oczopląsowego montażu charakterystycznego dla dzisiejszych koncertów i wideoklipów, chociaż energia i dynamizm flamenco mogły podsunąć takie bałamutne rozwiązanie. Operowanie światłem i cieniem, scenografia w postaci paneli z reprodukcjami malarstwa hiszpańskiego i starych plakatów filmowych – oto wspaniała oprawa plastyczna dla muzyki.
Zdjęcia rejestrowano w halach wystawy Expo w Sewilli, stolicy Andaluzji. Z Andaluzji wywodzi się flamenco. Ale tego się z filmu Saury nie dowiemy. Dowiemy się za to czegoś o wiele ważniejszego: czym jest flamenco!
Bardzo nam się podobało. Najnowsze dzieło Saury można oglądać w kinach od 12 sierpnia. „Hi-Fi i Muzyka” jest jego medialnym patronem.

„Flamenco, flamenco” reżyseria: Carlos Saura Hiszpania 2010
Premiera w Polsce: sierpień 2011 Dystrybucja: Vivarto

Autor: Hanna i Andrzej Milewscy
Źródło: HFiM 09/2011

Pobierz artykuł jako PDF