Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulylista3

 

Alina Ratkowska

58-59 02 2013 01Z Aliną Ratkowską, klawesynistką wykształconą przez Andreę Marcona, współzałożycielką wytwórni płytowej Sarton, rozmawia Maciej Łukasz Gołębiowski.

MŁG: Proszę przyjąć gratulacje za wydanie pierwszej płyty zespołu TWOgether Duo, nagrodzonego tegorocznym Paszportem Polityki.
AR: Bardzo dziękuję, choć gratulacje należą się przede wszystkim dwójce utalentowanych artystów i profesorowi Klaudiuszowi Baranowi, który zachęcił ich do wspólnego grania. Materiał dźwiękowy został zarejestrowany w UMFC, a dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury udało się go wydać. Sarton to nie tylko ja, ale również reżyser dźwięku, Katarzyna Rakowiecka-Rojsza, przez którą wszyscy się poznaliśmy.
To chyba nie jest typowe wydawnictwo w państwa katalogu, zdominowanym przez muzykę dawną?
Sarton faktycznie zaczął od wydawania muzyki XVIII wieku, ale poza płytą TWOgether Duo mamy już na koncie także komplet mazurków Romana Maciejewskiego, jednego z klasyków XX wieku. Chcemy być odbierane jako firma wydająca klasykę, bez względu na epokę. Nie wykluczamy, że kiedyś mrugniemy też w stronę jazzu. Są takie plany.
Zaczęłyście panie w 2010 roku od wydania „Wariacji Goldbergowskich” Bacha. Niedługo potem pojawiły się utwory kompozytorów, o których dziś praktycznie nikt nic nie wie.
W zbiorach gdańskiej Biblioteki PAN znajduje się masa wspaniałej muzyki autorstwa kompozytorów działających niegdyś w tym bogatym mieście. Samych kantat jest kilkaset. Stopniowo je badamy i staramy się przybliżyć publiczności. Od 2006 roku prowadzę tam Festiwal Goldbergowski, którego repertuar to w dużej części kompozycje takich autorów, jak du Grain, Pucklitz, Roemildt czy Mohrheim.
Do tej pory udało się wydać płyty z kantatami bożonarodzeniowymi i wielkopostnymi oraz „Pasję” Freislicha. Co dalej?
Blisko z nami współpracujący zespół Goldberg Baroque Ensemble planuje zrealizować w tym roku bardzo trudny z punktu widzenia techniki nagraniowej projekt z muzyką polichóralną – kantaty okresu wielkanocnego. W kościele św. Trójcy musimy umieścić w rożnych miejscach dwa zespoły muzyków. Do tego dojdą organy.

Czytaj więcej...

Janusz Olejniczak - Do muzyki zawsze wracam

82-85 12 2012 01Z Januszem Olejniczakiem w roku jego 60. urodzin i w przeddzień premiery najnowszej płyty rozmawia Maciej Łukasz Gołębiowski.

MŁG: Cofnijmy się do Konkursu Chopinowskiego w roku 1970. Czy VI nagroda była wtedy spełnieniem marzeń, czy raczej nagrodą pocieszenia?
JO: Trudno mówić, że była spełnieniem marzeń, bo w ogóle o czymś takim nie marzyłem. Gdy dostałem się do polskiej ekipy, chciałem po prostu zagrać pierwszy etap na miarę swoich możliwości. Nie narobić wstydu sobie ani pedagogom i może zostać zauważonym. Miałem nadzieję na jakieś zagraniczne studia, zaproszenia na koncerty i tyle. Z konkursu pamiętam każdy moment. Są w życiu chwile, które zostają na zawsze i widzi się je, jakby to było wczoraj. Ważnym elementem tych wspomnień jest uczucie błogiej nieświadomości, jak istotne jest dla Polaka

Czytaj więcej...

Tu jest jazz - Agnieszka Hekiert

88-91 11 2012 01Z Agnieszką Hekiert o karierze, trendach w jazzowej wokalistyce, najnowszej płycie „Stories” i muzycznym niebie rozmawia Maciej Łukasz Gołębiowski.

MŁG: Czemu na okładce „Stories” całujesz pluszową owcę?
AH: To nie owca! To raczej pies, misiaczek taki. Zresztą, niech każdy sobie to interpretuje po swojemu. Może być owca, najważniejsze, że jest biała, nie czarna.
Generalnie chodzi nie tyle o pluszaka, co o pocałunek dla świata, zachwyt nad możliwością bycia muzykiem, poznawaniem świetnych ludzi.
Zdjęcie powstało w pracowni mojego przyjaciela, Pawła Koraba Kowalskiego. Sesję robiliśmy z myślą o okładce, ale to konkretne zdjęcie zrobiono w chwili spontanicznego szaleństwa. Jestem tam po prostu sobą i dlatego ze wszystkich pozowanych i nienaturalnych fotek

Czytaj więcej...

Przybyszka z Internetu - Walentina Lisitsa

84-87 10 2012 01Z Walentiną Lisitsą, najchętniej oglądaną na YouTubie pianistką świata, która właśnie wydała debiutancką płytę pod szyldem Dekki, rozmawia Maciej Łukasz Gołębiowski:

MŁG: Mimo zmian technologicznych klasyczni pianiści rzadko promują się w internecie. Jak stała się pani gwiazdą sieci?
WL: Tajemnica tkwi chyba w tym, że nigdy nie starałam się być gwiazdą. Wielu próbuje i im nie wychodzi. Dla mnie pojawienie się na YouTubie było w pewnym sensie ostatnią deską ratunku. Nie miałam żadnych zaplanowanych koncertów i nikt ze świata profesjonalnych muzyków się mną nie interesował. To był poważny kryzys. Chciałam grać dla ludzi, ale nikt nie chciał mi tego umożliwić. Dzisiejszy świat nie sprzyja robieniu kariery. Jest wielu dobrych pianistów, którzy grają tylko dla siebie i rodziny.

Czytaj więcej...

Spotkanie z Andreasem Staierem

81-82 09 2009 01Andreas Staier jest od lat postacią popularną i cenioną na świecie. Jego interpretacje muzyki dawnej to jeden z elementów kanonu dzisiejszego stylu wykonawczego. W Polsce artysta nie zdobył jeszcze należnej mu pozycji. W czasie swojej sierpniowej wizyty w Warszawie odpowiadał na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej. Oto skrót tamtego spotkania:

MŁG: Czy po wizycie w Warszawie, na festiwalu Chopin i jego Europa, możemy mieć nadzieję, że nasz narodowy kompozytor stanie się jednym z pana ulubionych twórców? A może doczekamy się nagrań jego muzyki na dawnych instrumentach w wykonaniu Andreasa Staiera?
AS: Chopin od dawna należy do moich ulubionych kompozytorów, więc nic w tej kwestii nie musi się zmieniać. Jeśli do tej pory nie

Czytaj więcej...

Jan Lisiecki - Pianista z przyszłością

100-101 10 2009 01Pojawił się rok temu na festiwalu Chopin i jego Europa. Nikt o nim wcześniej nie słyszał, ale natychmiast po swoim warszawskim debiucie został okrzyknięty sensacją. W 13-letnim Polaku, urodzonym w Kanadzie, wielu zobaczyło nadzieję naszej pianistyki. W tym roku przyjechał znowu i jeszcze raz udowodnił, że nie tylko ma talent, ale także potrafi go rozwijać.

Ubiegłoroczny występ Jaśka był spotkaniem z kimś nieznanym i bardzo młodym. Początkowo niektórzy z powątpiewaniem patrzyli na koncertowy afisz. Wszak mieliśmy już niejedno cudowne dziecko. Ostatnie niedawno dorosło, rozwiewając pokładane w nim nadzieje. Janek Lisiecki dowiódł, że to, co usłyszeliśmy przed rokiem, nie było dziełem przypadku. Czas pomiędzy festiwalami wystarczył mu do opracowania drugiego z Chopinowskich koncertów. Wykonał go równie fenomenalnie jak w 2008 zagrał koncert f-moll. Dzisiaj trudno przewidzieć, jak potoczy się kariera obiecującego pianisty, ale po rozmowie z nim jestem pełen nadziei.

Czytaj więcej...