Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulylista3

 

Storm Thorgerson - Autor muzycznych obrazów

82-85 10 2011 01Tegoroczny film dokumentalny o Stormie Thorgersonie reklamuje hasło: „Ten człowiek zaprojektował 80 % twojej kolekcji płyt”.

Nawet jeśli to stwierdzenie jest lekko przesadzone, to nie jest pozbawione podstaw. Pod własnym nazwiskiem lub w założonej wraz z Abreyem „Po” Powellem grupie Hipgnosis, Storm Thorgerson stworzył oprawę graficzną płyt imponującej liczby artystów. Lista nazwisk części z nich wygląda jak jedno z prasowych zestawień „najlepszych rockowych wykonawców wszech czasów”. Okładki Thorgersona zdobią bowiem albumy klasycznych rockowych zespołów: Led Zeppelin, Black Sabbath, AC/DC, Genesis i Yes oraz artystów, jak Peter Gabriel czy Paul McCartney. W swojej karierze współpracował też z muzykami o pokolenie lub dwa młodszymi: The Mars Volta czy Yourcodenameis:milo oraz mniej znanymi, jak izraelski Ethnix czy australijski Powderfinger. Przeważnie pozostaje w kręgu muzyki rockowej: alternatywnej (The Cranberries, Muse), progresywnej (Dream Theater) lub metalowej (Anthrax, Megadeath). Jego projekty pasują jednak równie dobrze do innych gatunków, co udowodniła jego niedawna kolaboracja z elektronicznymi formacjami Shpongle i Pendulum.

Salvatore Licitra - Los chciał inaczej

74-76 10 2011 01We wrześniu miał zaśpiewać Ernaniego w Tokio, w październiku – Radamesa w Tajpej, a w listopadzie Pollione we włoskim Salerno. Już nie zaśpiewa. Kilkunastoletnia, przedwcześnie przerwana kariera mogła trwać o wiele dłużej, dając mu szansę wejścia na sam szczyt. Nie każdego młodego tenora nazywano drugim Pavarottim. Dziś obaj nie żyją, choć dzieliło ich pokolenie.

Salvatore Licitra urodził się 10 sierpnia 1968 roku w Bernie. Jego rodzina pochodziła z Sycylii, z regionu Acate. Młodość spędził w Mediolanie i, jak wielu tenorów przed nim, wszedł do świata opery niejako przypadkiem i bez wielkich aspiracji. Jego pierwszą pracą zarobkową było stanowisko grafika we włoskim wydaniu magazynu „Vogue”. Coś go jednak ciągnęło do śpiewu.
Gdy miał 19 lat, zaczął regularnie uczęszczać na lekcje. Przekonała go matka, która kiedyś usłyszała, jak śpiewał przy dźwięku radioodbiornika. Na poważniejsze studia młody tenor wyjechał najpierw do akademii muzycznej w Parmie, a później do prywatnej szkoły stworzonej przez Carlo Bergonziego w miasteczku Busseto, nieopodal miejsca narodzin Verdiego.

Prince wygrał!

94-96 11 2011 01Już sam fakt, że zdecydował się zagrać na żywo, stanowił wydarzenie. Jeszcze bardziej zaskoczył tym, że przyjechał na koncert do Europy. Natomiast to, że wybrał właśnie Gdynię, nie śniło się nawet największym optymistom. A jednak zagrał!

"Będę grał długo, bo kocham ten utwór” – powiedział, kiedy już publiczność rozpoznała rozbudowaną przygrywkę do „Purple Rain”. Odpowiedziały mu gromkie brawa. Działo się to na zakończenie głównej części występu, po której Prince wrócił na scenę jeszcze cztery razy. Tyle bisów rzadko się zdarza. „Mógłbym grać całą noc” – oznajmił, kiedy po raz kolejny wyszedł do publiczności. Był ubrany w złoty, obcisły kostium, rozświetlany blaskiem jupiterów. Mimo że pogoda nie rozpieszczała – było chłodno, choć na szczęście nie padało – ludzie zgromadzeni na lotnisku Kosakowo w Gdyni nie odczuwali zimna. Atmosfera panowała tak gorąca, że organizatorzy musieli ratować najbardziej rozpalonych i spragnionych wodą.
Prince to artysta z muzycznego szczytu. Ma na koncie siedem nagród Grammy, Oscara, sprzedał ponad 100 milionów licznych albumów i singli, a w 2004 roku został przyjęty do Rockandrollowej Izby Sławy (Rock and Roll Hall of Fame). Pozazdrościć!

Pina Bausch - Od tańca do teatru

84-87 11 2011 01To trzy miasta najbardziej uprzemysłowionego landu Niemiec – Nadrenii Północnej-Westfalii. Odległość między Solingen a Essen wynosi 32 kilometry, między Essen a Wuppertalem – 24 km, między Solingen a Wuppertalem – zaledwie 10 km.

W krajobrazie przemysłowym
W Solingen urodziła się i wychowała. W Essen zdobyła wykształcenie i pierwsze doświadczenia zawodowe. W Wuppertalu – stworzyła dzieło życia: Teatr Tańca. Tanztheater Pina Bausch to wizytówka Wuppertalu i towar eksportowy całego landu. Solingen słynie dziś nie tylko z produkcji ostrych, nierdzewnych noży, lecz z faktu, że tu urodziła się Philippine „Pina” Bausch, 27 lipca 1940, a więc w drugim roku II wojny światowej.
Była najmłodszym z trojga dzieci małżeństwa, które prowadziło zajazd i gospodę. Nieśmiała dziewczynka spędzała całe godziny w restauracji, pomagając rodzicom i obserwując gości. Nie lubiła mówić, swoje myśli i uczucia wolała wyrażać ruchem, tańcząc do muzyki, która płynęła z radia lub patefonu. A cóż mogło rozbrzmiewać w podrzędnym lokalu? Zapewne łzawe niemieckie przeboje z lat 30. i 40 – walczyki, tanga, fokstroty. Jako dojrzała artystka nieraz będzie sięgać do tej muzyki.

Heinrich Wilhelm Ernst - Niesłusznie zapomniany wirtuoz

76-78 12 2011 01Historia nie dla wszystkich wielkich muzyków bywa łaskawa. Pisząc dużo i ciepło o Henryku Wieniawskim, warto wspomnieć o innym genialnym wirtuozie skrzypiec, o którym pamięta dziś niewielu melomanów.

 

Trudno powiedzieć, dlaczego Heinrich Wilhelm Ernst nie ma dziś konkursu swojego imienia, ani setek płyt ze swoimi utworami. Być może nie przyszedł jeszcze jego czas? To, co dzieje się obecnie z twórcami baroku dzięki odkryciu na nowo Bacha, a później w 1930 roku Vivaldiego, nie jest jeszcze dane artystom XIX-wiecznym. Nie pasjonują się nimi muzykolodzy; nie próbują poszukiwać ich utworów wybitni instrumentaliści. Z tamtego czasu znamy wciąż te same nazwiska, które przetrwały dziejowe burze. Pomijając największych geniuszy, publiczność zna i podziwia takich twórców jak Anton Rubinstein, Josef Gabriel Rheinberger czy Carl Reinecke, ale już kompletnie nic nie wie o artystach takich jak Hans Rott, który zmarł w wieku 25 lat, popadając wcześniej w obłęd, a którego symfonie wyprzedzały swoją wielkością utwory Mahlera. Nawet wspominany kiedyś na naszych łamach Charles Alkan wciąż czeka na należne mu miejsce wśród największych. Do grona niesłusznie zapomnianych można zaliczyć także Heinricha Wilhelma Ernsta.

Henryk Wieniawski – Skrzypmistrz z Lublina

72-75 12 2011 01„Żar i płomień! Gdyby takich Wieniawskich było wielu, to by trzeba na nich zawołać: ostrożnie, szaleńcy! Ziemia zgorzeje!”

(Z recenzji występu Henryka Wieniawskiego, 1860)

 

Cudownie dojrzałe dziecko
Przypadek Henryka Wieniawskiego, a także jego brata, Jozefa, potwierdza słuszność powiedzenia, że talenty nie rodzą się na kamieniu. Ziarno musi paść na żyzną glebę, aby wydać owoc. Matka, Regina, córka warszawskiego lekarza i pianistka amatorka, potrafiła odkryć zdolności muzyczne chłopców i troskliwie opiekować się nimi w latach nauki i początków kariery. Wuj, Edward Wolff, pianista i kompozytor osiadły w Paryżu, przecierał im szlaki w stolicy Francji. Ojciec,