HFM

artykulylista3

 

Anna German – daleko od hagiografii

7277032017 001
Muzyka Anny German podoba się wszystkim. Wszystkim, których wyobraźnia dźwiękowa wykracza poza prościutkie discopolowe melodyjki.

Jej twórczość, niczym dobre wino, z biegiem lat nabiera głębi. I nie chodzi wcale o legendę artystki, która zmarła przedwcześnie, choć owa legenda na pewno czyni jej postać jeszcze bardziej anielską.

Timberlake w roli trolla

6971032017 001
Urodził się w Memphis – amerykańskim mieście słynącym z muzyki country. W swojej karierze niewiele miał z nią jednak do czynienia. Początkowo pociągał go pop; z czasem zaczął tworzyć pod wpływem soulu i R&B. Ostatnio znalazł się w centrum zainteresowania świata artystycznego i to nie tylko jako wokalista. Oscarowa nominacja przypomniała, że jest również utalentowanym aktorem.

Muzykolog z misją

8283022017 001
 W naszym miesięczniku nieraz poświęcaliśmy pożegnalny tekst osobom zasłużonym dla muzyki współczesnej – kompozytorom, śpiewakom, piosenkarzom. Nigdy jednak nie pisaliśmy o tych, którzy pogłębiają i systematyzują wiedzę o muzyce, o teorii, historii i interpretacji.

U schyłku ubiegłego roku odszedł nestor polskiej muzykologii, profesor Michał Bristiger (1921-2016).

Eric Clapton – od Beatlesów do Stonesów

094 097 Hifi 11 2016 001
W czasach świetności The Beatles tylko nielicznym muzykom udawało się zaistnieć na płytach zespołu. Do wybrańców należy gitarzysta, którego słyszymy w nagraniu „While My Guitar Gently Weeps” na legendarnym „Białym albumie”.


Gitarzystą tym był Eric Clapton, a fakt, że wystąpił z Beatlesami, świadczy o jego wyjątkowym talencie. Artysta wydał właśnie 23. solową płytę (nie licząc filmowej „Rush”) i znów się o nim mówi. Clapton to legenda, a jego premierowy krążek trafił do setki najlepiej sprzedających się albumów „Billboardu”.

David Sylvian – wybrane wątki, lata 1984-1999

090 093 Hifi 11 2016 008
Kiedy śpiewa o religii – nie brzmi świętoszkowato. Kiedy śpiewa o miłości – nie bywa naiwny. Kiedy się cieszy – jest to radość męska, ale bez sztucznej powściągliwości. Kiedy mówi o smutku – nie są to ani krokodyle łzy, ani nostalgia taniego podrywacza, ani histeria, ani pozerka.


Jego przygoda z muzyką zaczęła się w pierwszej połowie lat 70. XX wieku. Już z początkiem następnej dekady kariera założonego przez niego zespołu Japan rozkwitła w najlepsze. Jednak w pewnej chwili tytułowy bohater uznał, że… to wszystko bez sensu. Świadoma i szczera rezygnacja z oczywistego splendoru na rzecz poszukiwania własnej drogi to rzadkość. Zwykle takie „wyrzeczenie” jest wynikiem spadku zainteresowania ze strony publiczności. David Sylvian odważnie zszedł ze ścieżki wielkiej kariery na rzecz wielkiej sztuki i zrobił to w bardzo gorącym momencie.

Meat Loaf po raz trzynasty

7679102016 003
„Jestem najlepszym frontmanem w historii” – powiedział niedawno. I dodał: „To tylko moja opinia, ale mogę ją mieć”. Twierdzi, że najlepszym piosenkarzem był Freddie Mercury. Z kolei o swoim podejściu do sztuki wokalnej wypowiada się tak: „Nie czuję piosenki. Ja nią żyję”. Niedawno wydał nową płytę, więc nadarza się więc okazja, by o nim przypomnieć.