hfm.pl
Wtorek 07 wrzesnia 2010 roku                                                             65 użytkowników online      
Wyszukiwarka
Google


Ustaw www.hfm.pl
jako stronę startową

Ankieta

Relacja z High Endu w Monachium jest:

[198] znakomita
41 %

[116] dobra
24 %

[87] taka sobie
18 %

[80] do niczego
17 %

Archiwum wyników ankiet
 





Promocje
 



NAJLEPSZE SAMPLERY AUDIOFILSKIE
ZA 1 ZŁ.
 
 



KOSZULKI HI-FI i MUZYKA  
 




BMN - dwukrotny zwycięzca testu w HI-FI i Muzyka
 
 

STUDIO PRO
 
 

Promocja płytowa
Hi-Fi i Muzyki
 
       
 
Artykuły

 
 
Lukrecja orgia i dziarscy chłopcy
Numer: 142



Michał Znaniecki niemal co miesiąc otwiera szampana po kolejnej inscenizacji w którymś z teatrów operowych, polskich lub światowych. Wiosną reżyserował w Krakowie, Wrocławiu i Warszawie - Mozarta, Saint-Saensa i Donizettiego. Każde przedstawienie kipiało od pomysłów, cytatów i aluzji. W przypadku Znanieckiego problem polega nie na braku inwencji, lecz na nadmiarze konceptów. Nie zawsze "więcej" znaczy "lepiej". Dowodem premiera "Lukrecji Borgii" Gaetana Donizettiego w stołecznym Teatrze Wielkim.

Znaniecki wyszedł ze słusznego skądinąd założenia, że libretto (oparte na dramacie Wiktora Hugo), poza nazwami geograficznymi i imieniem głównej bohaterki, niewiele ma wspólnego z realiami historycznymi. Przeniósł akcję z renesansowej Wenecji i Ferrary do Włoch lat 30. XX wieku. Odtworzył charakterystyczną architekturę "faszystowskiego socrealizmu". Na scenie roi się od bojówkarzy w czarnych koszulach i chłopców ze szkoły dla przyszłych elit rządzących. Mąż bohaterki, jak Duce, groźnie przemawia z balkonu. Wszędzie krążą szpicle, a zbrodnia jest podstawowym narzędziem walki politycznej. Taka wizja świata jest spójna i psychologicznie uzasadnia postępowanie Lukrecji. Nie potrzeba było dodawać sceny rozstrzelania spiskowców w piwnicy, inspirowanej (według wypowiedzi reżysera) filmem "Katyń" - przecież skazańcy wypili już szybko działającą truciznę. Sugerowanie romansu homoseksualnego między Gennarem i jego przyjacielem Orsinim (zdaniem Znanieckiego, dzieło Donizetiego to pierwsza w XIX w. opera gejowska!) jest mocno naciągane - wszak Gennaro od pierwszej chwili zakochuje się w nieznajomej kobiecie, nie wiedząc, że to jego matka. Akurat ten wątek ma smaczek kazirodczy.
Takich dziwności i atrakcji można wymienić więcej. Ale przecież w operze belcantowej najważniejsza jest muzyka. Ta strona spektaklu wypada satysfakcjonująco. Amerykański dyrygent, Will Crutchfield, specjalizuje się w muzyce Rossiniego, Belliniego i Donizettiego, a jego, kilkuletnia już, współpraca z Teatrem Wielkim daje znakomite rezultaty. Pod jego batutą orkiestra gra lekko, z finezją, a maestro dyryguje przyjaźnie śpiewakom, elastycznie dostosowując tempa do specyfiki fraz wokalnych.
Prawie wszyscy soliści zostali trafnie dobrani. W uszy rzuca się przede wszystkim Agnieszka Rehlis w roli porteczkowej - Orsiniego. Rehlis dysponuje pięknym, gęstym mezzosopranem o wyrównanej barwie. Nasyca śpiew bogatą gamą emocji; jest też sprawna aktorsko. Z dwóch importowanych odtwórców głównych ról męskich (Brazylijczyk Luciano Botelho jako Gennaro i Włoch Marco Vinco jako Don Alfonso) większe wrażenie zrobił Vinco w roli bezwzględnego męża Lukrecji. Zachwycił mocnym basem o ciekawej barwie, elegancją frazy i długim oddechem.
Największy problem sprawia ocena wykonawczyni partii tytułowej. Joanna Woś zaprezentowała się świetnie od strony aktorskiej, kreując postać starzejącej się kobiety, zmęczonej i samotnej żony, dręczonej wyrzutami sumienia matki. Jej głos nie sprostał jednak trudom roli Lukrecji. W pamięci pozostaną jedynie jej wspaniałe piana.
Mimo wszelkich zastrzeżeń, scena narodowa nie powinna się wstydzić nowej pozycji w repertuarze.

- - - - - -
Premiera 26 kwietnia 2009. Teatr Wielki - Opera Narodowa
Gaetano Donizetti: Lukrecja Borgia
Opera w dwóch aktach z prologiem
Joanna Woś, Marco Vinco, Luciano Botelho, Agnieszka Rehlis
Chór i orkiestra Opery Narodowej
Dyrygent: Will Crutchfield
Reżyseria, scenografia i kostiumy: Michał Znaniecki
Przygotowanie chóru: Bogdan Gola



Hanna i Andrzej Milewscy
 
   
   © Hi-Fi i Muzyka 2010 strona główna | forum hi-fi | powrót na górę strony