Serwis wykorzystuje pliki cookies

które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Hi-Fi.com.pl przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz. Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

HFM

artykulyskrot3

Synergistic Research Tranquility bāsik + Tranquility Base

40-43 02 2013 01Katalog wytwórni Synergistic Research jest bogaty i ciekawy. Oprócz kabli i kondycjonerów znajdziemy w nim akcesoria, a wśród nich – platformy Tranquility Base. Producent sugeruje, że Tranquility Base to pierwsze na świecie platformy aktywne. Nie sprawdzałem, ale nie widzę powodu, by mu nie wierzyć. Osoby znające amerykańską firmę niewiele rzeczy może zdziwić.

Dla porządku uściślijmy, że „Tranquility Base” to nazwa serii trzech produktów, z tym że środkowy nazywa się identycznie jak cała linia. Do recenzji trafiły dwie platformy: najtańsza Tranquility bāsik oraz właśnie środkowa – Tranquility Base. Komplet uzupełnia flagowiec: Tranquility Base XL. Platformy różnią się między sobą nie tylko wielkością, ale i detalami technicznymi. No i cenami – niebotycznymi. Bāsik kosztuje prawie 6 tys., Base – prawie 12 tys., a Base XL – niemal 18 tys. zł!
Platformy znajdą zastosowanie przede wszystkim przy źródłach dźwięku i obrazu (odtwarzacze, przetworniki, transporty, gramofony), serwerach i twardych dyskach.

Producent deklaruje, że poprawa brzmienia nastąpi także w przypadku wzmacniaczy, tunerów telewizyjnych czy zewnętrznych zwrotnic.

 

Budowa
Po co podłączać platformę do prądu? To dziwne pytanie znajduje prostą odpowiedź: w tym samym celu, w jakim podłączamy do prądu kable (no dobrze, tylko niektóre) – aby uzyskać aktywne ekranowanie. Dociekając dalej – ekranowanie kabla chroni znajdujące się w jego bezpośrednim otoczeniu przewodniki. Ekranowanie platformy natomiast (lepsze będzie tu sformułowanie: aktywna ochrona) polega na wytwarzaniu pola elektromagnetycznego, które swoim zasięgiem obejmie układ elektroniczny stojącego na niej urządzenia i ochroni je przed wpływem zakłóceń typu EMI (elektromagnetycznych) i RFI (radiowych).
Drugą zaletą aktywnej ochrony jest eliminowanie zakłóceń, jakie powstają w każdym układzie elektronicznym między jego własnymi komponentami. Szef Synergistica, Ted Danney, ten rodzaj wpływu aktywnej ochrony nazwał „kondycjonowaniem” dźwięku.
Platformy w branży hi-fi kojarzą się z funkcją antywibracyjną. „Gołe” Tranquility Base jej nie mają. Jednak w wyposażeniu znajdziemy tzw. MIG-i (MIG – Mechanical Interface Grounding) – czyli zestaw nóżek-podkładek, które, jak sama nazwa wskazuje, będą chronić urządzenie przed drganiami. Biorąc pod uwagę fakt, że Synergistic oferuje ochronę przed trzema rodzajami zakłóceń (radiowymi, elektromagnetycznymi i mechanicznymi) – wygórowane ceny platform znajdują jakieś uzasadnienie.
Boki wszystkich Tranquility otacza aluminiowy pas. Ich środek ma budowę warstwową. Na górze znajduje się laminat. W środku mamy moduł Active EM Cell (czyli obwód aktywnej ochrony). Jego nazwa wskazuje, że ten sam element (choć nie wiadomo, czy w identycznejpostaci) był już wykorzystywany w kablach Galileo oraz kondycjonerach PowerCell. Dolną warstwę stanowi płaszczyzna ekranu pasywnego.
W droższej z recenzowanych platform znajdziemy z tyłu trzy gniazda: czarne, czerwone i zielone. W czarne wkładamy tulejkę Enigma Bullet, która zamyka obwód aktywnej ochrony. Ponadto, analogicznie jak w przypadku kabli Synergistica, wymieniając tulejki, możemy modyfikować dźwięk. Z tym że w odróżnieniu od kabli, tu wybieramy nie między trzema tulejkami (srebrną, szarą i czarną), lecz między dwiema (szarą i srebrną). Przypomnijmy, że ze srebrną brzmienie ma być, wedle sugestii producenta, nieco jaśniejsze. Kształt tulejek dostarczanych z platformą też jest inny niż tych dołączanych do kabli. Są krótsze, a wtyk został zamocowany prostopadle. Niebieska dioda świeci tak samo.
W zielone gniazdko wkładamy wtyk uziemienia, który cieniutkim drucikiem łączy się z okazałą wtyczką sieciową. Czerwone gniazdko przeznaczono dla zasilacza, dzięki któremu zostaje aktywowana ochrona platformy. Zasilacz jest identyczny jak w przypadku firmowych kabli. Należy pamiętać o prawidłowej polaryzacji jego wtyczki. O to zadbał (po raz kolejny) polski dystrybutor, bo producent w instrukcji oraz w swoich materiałach kwestię tę pomija.
Platforma Traquility bāsik ma tylko dwa gniazda, oba czarne. Do jednego wkładamy zasilacz; do drugiego tulejkę – zrezygnowano z opcji uziemienia. To nie koniec różnic. W bāsik są kanciaste rogi, w Base – zaokrąglone. Bāsik ma siedmiowarstwowy laminat, Base – dziewięciowarstwowy. No i Base jest większa i grubsza oraz posiada dwa zestawy MIG-ów, a bāsik – tylko jeden. Obie platformy są wyposażone w „aktywną kontrolę przepływu sygnału” (można się domyślać, że to wspomniane już „kondycjonowanie”), z tym że w tańszej producent oferuje poziom 1, a w droższej – poziom 2. Niestety, nie wiadomo, o co z tymi poziomami chodzi. Najprawdopodobniej o parametry wytwarzanego pola elektromagnetycznego – ale to tylko spekulacja.
Jeden zestaw MIG-ów składa się z trzech sztuk. Aby uzyskać optymalny efekt, należy zastosować dwa komplety, co w przypadku Tranquility bāsik wiąże się z koniecznością dokupienia drugiego (w cenie 710 zł). MIG-i mają kształt półkola, którego krawędzie przechodzą w walec. Są wydrążone w środku. Producent nie zdradza, z jakiego metalu zostały wykonane. Pierwszy zestaw (zawsze jeden MIG z przodu, a dwa z tyłu) powinien się znajdować pod platformą. Wszystkie trzy sztuki należy ustawić zaokrągleniem do dołu. Drugi zestaw wędruje między platformę i urządzenie. Tu jednak mamy do wyboru dwie opcje. Pierwsza nazywa się „ambient” – dzięki ustawieniu przedniego MIG-a zaokrągleniem do dołu, a tylnych odwrotnie uzyskujemy dźwięk bardziej przestrzenny. Druga opcja to „pinpoint” – tam przedniego MIG-a stawiamy zaokrągleniem do góry, a tylne odwrotnie. Metodą prób i błędów wybieramy wariant, który będzie nam bardziej odpowiadał.
Do platformy dołączono instrukcję, która koncentruje się na różnicach pomiędzy konfiguracją ustawienia MIG-ów (wspomniane ambient i pinpoint). Krok po kroku opisuje, co należy zrobić, aby uzyskać kombinację najbardziej zadowalającą, a szczególnie, w jakiej kolejności izolować poszczególne urządzenia w systemie. Ostatnim krokiem, sugerowanym przez producenta, jest przywołanie małżonki, która po wejściu powinna zawołać: „nasz system brzmi świetnie z nowymi MIG-ami”. Wtedy należy po prostu odpowiedzieć: „O tak, kochanie, tak”. Aby się nic nie pomyliło, krok ten, podobnie jak konfiguracje MIG-ów, został zilustrowany rysunkiem. Żona powinna być w bikini.

40-43 02 2013 02     40-43 02 2013 03

Wrażenia odsłuchowe
Większość znanych mi produktów Synergistica ma dwie cechy wspólne. Po pierwsze, budzą westchnienie w rodzaju: „ależ znowu wymyślili”. Po drugie, świetnie działają. Nie inaczej jest w przypadku platform Tranquility Base.
Zabawa z nimi może trwać długo. Opis wszystkich kombinacji (zero/jeden/dwa zestawy MIG-ów, różne konfiguracje MIG-ów, z różnymi tulejkami, pod różnymi urządzeniami, pomnożone przez dwie platformy) przekracza jednak ramy standardowego testu. Przyjąłem więc strategię okrojoną. „Męczyłem” tylko odtwarzacz CD MBL C31 i platformę Base. Skoncentrowałem się na przebadaniu, który z elementów – sama platforma, aktywna ochrona, MIG-i – najbardziej wpływa na brzmienie.
Najpierw postawiłem odtwarzacz na samej platformie, bez MIG-ów i bez zasilacza. Efekt był żaden. Bez większego entuzjazmu włączyłem zasilacz i włożyłem srebrną tulejkę oraz wtyk uziemienia. Jakiejś zmiany się spodziewałem, ale przyznaję, że nie aż takiej. Brzmienie nabrało szlachetności i polotu. Stało się swobodniejsze, bardziej napowietrzone i obszerniejsze. Przestrzeń zyskała na plastyczności, a średnica na płynności i intensywności barw. Aby uzmysłowić czytelnikom skalę tej zmiany, zaryzykuję stwierdzenie, że aktywowanie platformy było jak przesiadka z łączówki za kilkanaście złotych na high-endowy interkonekt. Rewelacja!

40-43 02 2013 04     40-43 02 2013 06

Trzecim etapem odsłuchu było odłączenie zasilacza i zastosowanie samych MIG-ów pod platformą oraz nad nią (w konfiguracji pinpoint). W porównaniu z pierwszą opcją (platforma bez niczego) – różnica również była istotna, ale mniejsza niż po samym podłączeniu do prądu. W dodatku zmiany szły w innym kierunku. Teraz dźwięk zyskiwał na precyzji lokalizacji, kontroli basu, dynamice i rytmie. Każda płyta zagrała z większym konkretem. Te zmiany również kojarzyły się z przesiadką na rasową łączówkę, ale taką z wyraźnie zaznaczoną sygnaturą własną, która nie każdemu przypadnie do gustu.
W czwartej i ostatniej odsłonie aktywowałem platformę stojącą na MIG-ach. Jak można się było spodziewać, wszystkie dobrodziejstwa zostały połączone. Muzyka zabrzmiała tak, że nie chciało się kończyć odsłuchu. Była kultura i dynamika, obszerna i dokładna scena, żywiołowe barwy oraz precyzyjna i szczegółowa góra.
Poza właściwym konkursem porównywałem jeszcze ustawienia MIG-ów „pinpoint” i „ambient” (różnice były nieznaczne, przynajmniej w porównaniu z wcześniej opisanymi próbami) oraz wymieniałem tulejki (tutaj poległem – różnicy nie usłyszałem).
Wyniki powyższych obserwacji potwierdziły identyczne próby z platformą bāsik. Różnice brzmieniowe pomiędzy oboma urządzeniami były odczuwalne, ale, w moim odczuciu, nie usprawiedliwiają tak dużego wzrostu ceny. Abstrahując już, która funkcja platformy odgrywa jaką rolę, Tranquility Base jako całość to produkt, który ewidentnie działa i robi wrażenie.

Reklama

Konkluzja
Platformy Tranquility Base zasługują na rekomendację. Oczywiście, o ile ktoś jest gotowy wydać tyle pieniędzy na dodatkowe akcesorium do jednego urządzenia w systemie.

40-43 02 2013 T

Autor: Mariusz Malinowski
Źródło: HFiM 02/2013

Pobierz ten artykuł jako PDF